Rodzice nie puścili sześciolatków do szkoły
Od tego roku rodzice mogą wysłać swoje sześcioletnie pociechy do pierwszej klasy. Taką możliwość dała im reforma systemu edukacji. Czy skorzystali? Nie, zupełnie ją zbojkotowali. Do pierwszej klasy pójdzie w tym roku mniej niż 3 proc. sześciolatków. Na przykład w Gliwicach będzie ich... sześcioro.
- Rodzice zapisują sześciolatki do szkół
- Sześciolatki nie idą do pierwszej klasy
- Internetowa wtopa Ministerstwa Edukacji
- Sejm zadecyduje o losie sześciolatków
- W pierwszej klasie będą powtarzać zerówkę
- Olejniczak potępiony przez rodziców
- Pieniądze z Unii nie dla sześciolatków
- Minister edukacji zmieni płeć Kopciuszka?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Co wybierają rodzice dla swoich sześcioletnich dzieci? Od tego roku mogą wysłać je albo do zerówek przy przedszkolach i szkołach, albo do pierwszych klas. Reforma edukacji, która obniżała wieku czniów miała być jednym ze sztandarowych projektów tego rządu.
Okazało się jednak, że rodzice ją zbojkotowali. Według "Gazety Wyborczej" do pierwszej klasy pójdzie w tym roku mniej niż 3 proc. sześciolatków. W Gliwicach będzie to na przykład sześcioro na prawie 1500 dzieci. We Wrocławiu aż 1547 sześciolatków pójdzie do zerówek w podstawówkach, a tylko 100 dzieci rodzice zapisali do pierwszych klas w tych samych szkołach. Większość, bo 2222 dzieci zostanie w przedszkolach.
To spektakularna porażka rządu, bo jeszcze w styczniu minister edukacji Katarzyna Hall mówiła, że w pierwszym roku aż 30 proc. sześciolatków trafi do pierwszych klas. Teraz temu zaprzecza. "Nigdy nie zakładałam, że w pierwszym roku wielu rodziców zdecyduje się na posłanie swoich sześciolatków do pierwszej klasy" - mówi "Gazecie Wyborczej".
Według polityków Platformy swoje zrobił czarny PR przeciwników reformy. "To media, opozycja i różne inne środowiska dostatecznie silnie zniechęciły rodziców" - twierdzi Michał Boni, minister w kancelarii premiera.
>>>Ratuj maluchy! Nuie puszczaj ich do szkoły
Ale rodzice, którzy sprzeciwiają się reformie twierdzą, że rząd jest sam sobie winny. "To dezinformacja o reformie ze strony MEN sprawiła, że rodzice się wystraszyli" - odpowiada w "Gazecie Wyborczej" Maja Majewska-Kokoszka, założycielka Forumrodziców.pl.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!