Dziennik.plKraj

Środa, 30 maja 2012

Imieniny: Feliksa, Ferdynanda, Zdzisława

Nie mógł odsiedzieć wyroku, bo zgubił dowód

2009-05-25 | Ostatnia aktualizacja: 00:49 | Komentarze: 0 | skomentuj

Przestępcy często chcą uniknąć odbycia zasądzonej przez sąd kary. Ale okazuje się, że są też i tacy, którym spłatę długu wobec społeczeństwa utrudniają absurdalne przepisy. Do więzienia w Sieradzu (Łódzkie) nie wpuszczono skazanego 40-latka, bo... nie miał dowodu osobistego. Na nic zdało się nawet zaświadczenie o zgubieniu dokumentu. Strażnik zażądał... książeczki żeglarskiej.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

40-latek ze Zduńskiej Woli nie był zadowolony, że nie pozwolono mu odsiedzieć sześciu dni zasądzonego aresztu, bo - jak twierdzi - musi szybko znaleźć pracę. Prosił strażnika, żeby go wpuścił za bramy zakładu. Tłumaczył mu, że jeśli sam nie przejdzie przez próg więzienia, doprowadzi go tam policja. Tymczasem - z powodów proceduralnych - zanim to nastąpi, minie ładnych parę tygodni.

Strażnik nie dał się przekonać. Nie honorował ani zaświadczenia z urzędu miasta o zagubionym dowodzie osobistym, ani karty kierowcy z fotografią i numerem PESEL. 40-latek nie mógł wylegitymować się prawem jazdy, bo zostało mu ono zabrane, gdy wpadł podczas jazdy na podwójnym gazie. To właśnie za to miał zasądzony areszt.

Jedyny dokument, który uprawniałby go do przekroczenia w tej sytuacji zakładu karnego w Sieradzu, to… książeczka żeglarska. Zapytane o ten absurd Ministerstwo Sprawiedliwości twierdzi, że książeczka żeglarska ma status niemal równy paszportowi.

MP
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «