Nie mógł odsiedzieć wyroku, bo zgubił dowód
Przestępcy często chcą uniknąć odbycia zasądzonej przez sąd kary. Ale okazuje się, że są też i tacy, którym spłatę długu wobec społeczeństwa utrudniają absurdalne przepisy. Do więzienia w Sieradzu (Łódzkie) nie wpuszczono skazanego 40-latka, bo... nie miał dowodu osobistego. Na nic zdało się nawet zaświadczenie o zgubieniu dokumentu. Strażnik zażądał... książeczki żeglarskiej.
- Więzienny romans "Inki"
- Obraził prezydenta, bo chciał do więzienia
- Gwałt na więźniu w prezencie urodzinowym
- Dyrektor zamienił internat w więzienie
- Paszportu przed wakacjami nie wyrobisz?
- Noc poślubną spędziła w policyjnej celi
- Siedzą za niewinność, bo sąd się pomylił
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
40-latek ze Zduńskiej Woli nie był zadowolony, że nie pozwolono mu odsiedzieć sześciu dni zasądzonego aresztu, bo - jak twierdzi - musi szybko znaleźć pracę. Prosił strażnika, żeby go
wpuścił za bramy zakładu. Tłumaczył mu, że jeśli sam nie przejdzie przez próg więzienia, doprowadzi go tam policja. Tymczasem - z powodów proceduralnych - zanim to nastąpi, minie ładnych
parę tygodni.
Strażnik nie dał się przekonać. Nie honorował ani zaświadczenia z urzędu miasta o zagubionym dowodzie osobistym, ani karty kierowcy z fotografią i numerem PESEL. 40-latek nie mógł
wylegitymować się prawem jazdy, bo zostało mu ono zabrane, gdy wpadł podczas jazdy na podwójnym gazie. To właśnie za to miał zasądzony areszt.
Jedyny dokument, który uprawniałby go do przekroczenia w tej sytuacji zakładu karnego w Sieradzu, to… książeczka żeglarska. Zapytane o ten absurd Ministerstwo Sprawiedliwości twierdzi, że
książeczka żeglarska ma status niemal równy paszportowi.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!