Zomowiec chce odszkodowania za internowanie
"Pobyt w ZOMO traktuję jako internowanie, bo zatrzymano mnie w nocy, a potem przewieziono na miejsce stacjonowania oddziału" - pisze do krakowskiego sądu Stefan Z., wcielony w grudniu 1981 roku. Liczy na spore odszkodowanie, które należą się prześladowanym w latach 80-tych. Ale nie ma na nie szans.
- Polska nie wyda białoruskiego opozycjonisty
- Dostał 20 tysięcy za więzienie w PRL
- Zobacz spot odkłamujący najnowszą historię
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Stefan Z. w ZOMO odbywał służbę wojskową. "W kuchni pracowałem piątek, świątek, dostawałem niższe wynagrodzenie niż w zakładzie pracy" - pisze we wniosku do sądu. Ale na odszkodowanie nie ma szans.
Podobnie jak Zdzisław M., który należał do PZPR od 1979 roku. "Z doświadczenia i obserwacji wiemy, że słowo internowanie jest stare jak świat, ale nabrało nowych barw w czasie stanu wojennego. Na dobrą sprawę ja też czuję się internowany. (...) Moje internowanie trwało cały PRL. Ale aby się upewnić, czy będąc członkiem PZPR też będę manipulowany i represjonowany - zapisałem się w 1979 roku do partii. W niczym to nie zmieniło mojej sytuacji" - tak brzmi fragment jego wniosku.
Na co liczą byli ZOMO-wcy i członkowie partii? Nawet na 25 tysięcy złotych. Tyle bowiem wynosi maksymalna kwota odszkodowania za prześladowania w latach 80-tych. Ale ustawa prezycuje, że należą się one działaczom niepodległościowej opozycji. Ci odszkodowania dostają.
Jak pisze "Dziennik Polski", tylko w Krakowie 21 osobom zasądzono 25 tysięcy złotych rekompensaty. w sumie do krakowskiego Sądu Okręgowego wpłynęło 265 wniosków. 60 spraw zakończyło się wypłatą odszkodowania, 10 oddalono.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!