Kłótnia Alicji Tysiąc z księdzem o aborcję
Alicja Tysiąc - Polka, której nie pozwolono dokonać aborcji, choć według prawa, lekarze nie mogli odmówić zabiegu - znów jest w centrum uwagi. Przed katowickim sądem - rozpatrującym skargę na publikację "Gościa Niedzielnego", w której nazwano ją zbrodniarzem - doszło do awantury.
- "Gość Niedzielny" przegrał z Alicją Tysiąc
- Alicja Tysiąc grozi kolejnymi procesami
- Skazani za aborcję nadal będą leczyć
- Terlikowski: Módlmy się za Pacewicza
- "Nie porównaliśmy Tysiąc do hitlerowców"
- Terlikowski o Alicji Tysiąc: To dzień hańby
- Matki, które aborcji mówią: "Tak"
- Szczuka: Manifa nie jest promocją aborcji!
- "Miałam 4 aborcje zanim skończyłam 16 lat"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Przed budynkiem pikietowała grupa kilkudziesięciu katolickich aktywistów. Broniąc pozwanego przez Tysiąc redaktora naczelnego gazety, księdza Marka Gancarczyka, trzymali w rękach
transparenty z napisami m.in. "Stop aborcji" i "Żyjemy dzięki Bogu i rodzicom".
"<Gość Niedzielny> naruszył moje dobra osobiste, pisząc, że chciałam zabić swoje dziecko, że jestem niedoszłą morderczynią i przyrównując mnie do hitlerowskiej
zbrodniarki" - mówiła z kolei w sądzie Alicja Tysiąc.
Na rozprawę przyjechał też lider Prawicy Rzeczypospolitej Marek Jurek. "To jest proces o wolność słowa. Jeżeli nie będzie można wypowiadać swych przekonań moralnych, to
właściwie po co mamy wypowiadać się w życiu publicznym?" - mówił Marek Jurek.
>>> Alicja Tysiąc pozywa "Gościa
Niedzielnego"
Przed sądem pojawili się również zwolennicy Alicji Tysiąc. Trzymali kartki z hasłem: "Dość hipokryzji i bezprawia, naród na świeckie państwo stawia".
To już druga odsłona procesu, w którym Alicja Tysiąc domaga się od "Gościa Niedzielnego" przeprosin i zadośćuczynienia finansowego. Pierwsza rozprawa odbyła się w maju i -
podobnie jak dzisiejsza - nie skończyła się ugodą.
Ksiądz Gancarczyk proponował, by jeszcze raz opublikować sporne artykuły, ale z adnotacją, że "redakcja przeprasza wszystkie osoby, które poczuły się dotknięte tekstami".
Tysiąc nie chciała się zgodzić na takie przeprosiny.
>>> Alicja Tysiąc: Boję się ataku katolików
Jak wyjaśniała przed katowickim sądem, seria artykułów "Gościa Niedzielnego" naruszyła jej prywatność, intymność, spokój domowy, a zwłaszcza godność. Podkreślała,
że nigdy nie chciała zabić własnego dziecka i nieprawdą jest, jakoby nie chciała swojej najmłodszej córki. "Nie chciałam ciąży, a nie dziecka" - mówiła.
Artykuły miały popsuć też jej relacje z nastoletnimi obecnie dziećmi, które wahają się, po której stronie konfliktu stanąć, a także częścią jej rodziny, która zerwała z nią kontakt.
"Często słyszę wrogie komentarze ze strony sąsiadów i znajomych, a moje dzieci w szkole są piętnowane za matkę <niedoszłą morderczynię> - mówiła
Tysiąc.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!