Strażnik: Prezydent nie nazwał mnie ch...
Prezydent Łodzi, niczym lord angielski, brzydkich słów nie używa. "Jerzy Kropiwnicki mnie nie obraził" - mówi strażnik miejski. Kilka dni temu "Express Ilustrowany" napisał, że prezydent Łodzi wyzwał strażnika od "ch...". Dziś okazuje się, że mężczyzna nie czuje się dotknięty.
- "Prezydent Łodzi to słowiańska dusza"
- Dlaczego żołnierze macali dziewczyny
- Szokujący słownik dla uczniów
- Śledztwo w sprawie "Gdzie masz ch.. czapkę"
- Prezydent przesłuchany za "ch... bez czapki"
- Nie będzie kary za "ch...a bez czapki"
- Prezydent Łodzi kontra "ch... bez czapki"
- Metoda na "Kropę" i "ch..."
- W Łodzi psy nie mają prawa szczeknąć
- Prezydent Łodzi: Gdzie masz ch... czapkę
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ale chyba coś jest na rzeczy. "Użyłem ostrych słów. Ubolewam i przepraszam za to" - napisał do "Ekspressu Ilustrowanego" prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki.
"Brak obecności strażników, którzy mają swój posterunek w pasażu Schillera, pogłębił moje zdenerwowanie. Powinienem być bardziej odporny na takie zachowania i takie sytuacje" - napisał we wtorek Jerzy Kropiwnicki do "Ekspressu Ilustrowanego".
Podkreślił jednak, że nie sądzi, aby nazwał strażnika "ch...". Ale jeśli ktoś ma takie nagranie, to przeprosi strażnika. Ale jeśli one nie istnieją, to oczekuje przeprosin od gazety.
A według "Ekspressu" było tak: kiedy w pasażu Shillera otwierano nowy miejski zdrój, jeden z gapiów zaczął wykrzykiwać antysemickie hasła. Nikt nie reagował, tylko prezydent Łodzi wziął kubek, napełnił go wodą i podał mężczyźnie. "Napij się pan i idź sobie stąd" - powiedział.
Ale ten wylał mu wodę pod nogi. Wtedy Kropiwnicki podszedł do strażnika miejskiego Konrada Marczaka, któy pojawił się w pasażu. "Do k... nędzy! Jak was potrzeba, to was nie ma" - wrzeszczał Kropiwnicki. "Ale panie prezydencie, jak tylko się dowiedziałem, to przybiegłem" - bronił się strażnik. "Gdzie masz ch... czapkę?!" - krzyczał prezydent.
>>>Jachowicz: Prezydent kontra "ch... bez czapki"
Teraz nie tylko Kropiwnicki, ale i Marczak zaprzecza, że tak to wyglądało. "Chciałem oświadczyć, że w stosunku do mojej osoby pan prezydent nie użył żadnych wulgarnych słów" - powiedział strażnik.
Nie chciał przy tym potwierdzić doniesień medialnych, że polecono mu poprawić raport ze spięcia z prezydentem. "Nie potwierdzam tego" - odpowiedział na pytanie, czy pisał dwie notatki.
Skoro żadne wulgaryzmy nie padły, to za jakie "ostre słowa" przepraszał we wtorek prezydent? Marzena Korostyńska z łódzkiego magistratu wyjaśniła, że Kropiwnicki "użył tego określenia w stosunku do swojego tonu".























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!