Umierająca na raka wróciła z Anglii do synka
Teresie Wąsik zostało tylko kilka dni życia. Umierała na raka w szpitalu w angielskim Bath. Ale bardzo chciała zobaczyć jeszcze synka, który został w Polsce. Dzięki błyskawicznej pomocy Polaków z Bath i personelu szpitala poleciała do domu.
- Polaków zabija rak płuc
- Polacy wymyślili lek na nowotwór
- Rak w Polsce groźniejszy niż na zachodzie
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
34-letnia Teresa Wąsik pochodzi z Brzeziny pod Wrocławiem. Jak pisze goniec.com, pół roku temu zostawiła pod opieką swojej mamy 11-letniego Kubę, a sama wyjechała na Wyspy zarabiać na utrzymanie rodziny.
Niedawno trafiła do szpitala w Bath. Lekarze wykryli u niej zaawansowany nowotwór. Diagnoza nie pozostawiała nadziei: kobiecie zostało tylko kilka dni życia. Wąsik powiedziała wtedy, że jej marzeniem jest zobaczyć jeszcze przed śmiercią synka.
To poruszyło Polaków z Bath i okolic oraz personel szpitala. Bardzo szybko zebrano 9 tysięcy funtów na transport Wąsik do Wrocławia. Kosztował aż tyle, bo jej stan nie pozwalał na podróż zwykłymi liniami. Wynajęto więc specjalną karetkę powietrzną. Pomogli też lekarze, którzy zrzekli się honorarium za asystowanie chorej w czasie podróży.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!