Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Samolot LOT-u ledwo wyszedł z burzy

2009-06-21 | Ostatnia aktualizacja: 01:40 | Komentarze: 0 | skomentuj
Polski samolot ledwo wyszedł z burzy

Polski samolot ledwo wyszedł z burzy Fot. PIOTR KOWALCZYK / Inne

Chwile grozy przeżyło 206 pasażerów samolotu LOT, którzy w sobotę lecieli z Chicago do Warszawy. W maszynę najprawdopodobniej trafił piorun. Samolot zaczął spadać. "Było strasznie. Myślałem, że to już koniec" - mówi DZIENNIKOWI jeden z pasażerów. Maszyna awaryjnie lądowała w Toronto.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Kłopoty zaczęły się w 70 minut po starcie rejsu numer 002 z lotniska O’Hare w Chicago, w sobotę nad ranem polskiego czasu. Maszyna znajdowała się wtedy już nad Atlantykiem, gdzie szalały silne burze. "Samolotem trzęsło niemiłosiernie. Po kolejnym wstrząsie zrobiło się ciemno, jakby wszystkie systemy elektroniczne przestały działać" - opowiada mężczyzna proszący o zachowanie anonimowości.

Już po chwili światło zapaliło się ponownie. Turbulencjom towarzyszył jednak dźwięk, który świadkowie opisują, "jakby kadłub rozpadał się na części". Rzeczywiście - samolot wtedy gwałtownie opadał: na specjalistycznych amerykańskich portalach lotniczych można znaleźć zapisy informacji radarowych lotu 002 - widać, jak w ciągu trzech minut boeing traci ponad dwa kilometry wysokości.

Według naszego rozmówcy pilot samolotu zorientował się, że wskazania prędkościomierza są nieprawidłowe. Z radarowych zapisów również wynika, że boeing kilka razy raptownie tracił prędkość. Dlatego piloci zdecydowali o awaryjnym lądowaniu w Toronto.

Awaria prędkościomierza oznacza, że samolot był w ogromnym niebezpieczeństwie. Piloci nie wiedzą, z jaką szybkością lecą, a w przypadku utraty prędkości skrzydła tracą siłę nośną i w efekcie maszyna zaczyna spadać. Według ekspertów najprawdopodobniej tak właśnie było z airbusem Air France, który trzy tygodnie temu runął do Atlantyku.

>>>Czarna seria airbusów trwa

Polskim pilotom udało się opanować samolot, ale musieli jeszcze sprowadzić maszynę na ziemię. "Wiedzieliśmy, że jest źle. Pilot zrzucił paliwo i poinformował, że będziemy lądować awaryjnie" - mówi nasz rozmówca.

W Toronto, gdzie dokonano przeglądu maszyny, usunięto usterkę. Przedstawiciele LOT nie chcieli komentować całego wydarzenia.

Daniel Walczak, Robert Zieliński
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «