Domy dziecka pełne przestępców
Policjanci łapią nieletnich przestępców, sądy ich skazują, a oni i tak pozostają na wolności, bo ośrodki wychowawcze są przepełnione. Urzędnicy znaleźli więc sprytne wyjście: wysyłają trudnych nastolatków do domów dziecka, gdzie skutecznie demoralizują ich wychowanków.
- Nastoletni chuligani zniszczyli 29 nagrobków
- Zobacz ustawkę chuliganów z Włoszczowy
- Prokuratura: Ordynator gwałcił na badaniu
- Chuligani biorą się za hotele w Łodzi
- Sześciolatek poprosił dom dziecka o opiekę
- 14-latek wśród zabójców przechodnia
- Sąd wypuszcza na wolność zadymiarzy
- Naćpane dzieci zdemolowały dom dziecka
- Polską szkołę uleczy terapia całych rodzin?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
O problemie zaczyna się głośno mówić dopiero wtedy, gdy dochodzi do tragedii. Takiej, jak ta we Wschowie. Pod koniec kwietnia 15-latek kilkanaście razy zgwałcił, a potem zamordował
8-letnią koleżankę z domu dziecka. Dyrektorka tego ośrodka wielokrotnie prosiła urzędników o przeniesienie niebezpiecznego chłopaka do ośrodka wychowawczego, ale bez skutku. Miejsce dla
niego znalazło się dopiero po tym wydarzeniu.
Rzeczywiście, kolejki do ośrodków wychowawczych (jest ich w Polsce zaledwie 62) są bardzo długie. W tej chwili czeka w nich aż 2 tys. dzieci. Do niedawna czekał także 15-letni Piotr, zmora
gimnazjum we wrocławskiej Leśnicy. Nie było lekcji, na której wulgarnie nie zwyzywał nauczyciela. Na przerwie uczniowie schodzili mu z drogi, bo nie wiadomo było, komu przyłoży. Jego
rodzice tyle razy byli wzywani do szkoły, że sami zaczęli się starać o miejsce dla syna w ośrodku wychowawczym. Sąd przyznał im rację i uznał, że nastolatek powinien trafić do takiego
ośrodka. Choć wyrok zapadł w styczniu 2008 r., chłopak przebywał na wolności do kwietnia tego roku.
Bo miejsc w ośrodkach najzwyczajniej w świecie brakuje. Tak bardzo, że co trzeci młody przestępca nie trafi do nich przed ukończeniem 18. roku życia. Sprawą zainteresował się ostatnio
rzecznik praw dziecka Marek Michalak, który wezwał Ministerstwo Edukacji Narodowej, sprawujące nadzór nad ośrodkami wychowawczymi, do jak najszybszej poprawy systemu. Zgadzają się z nim
eksperci.
"To przerażające, że tyle dzieci, które powinny być resocjalizowane, przez wiele miesięcy nie trafia do tych placówek" - mówi Marek Iwanowicz, dyrektor pogotowia
opiekuńczego w Białymstoku. Zdarza się nawet, że trudna młodzież zamiast w ośrodku wychowawczym ląduje w zwykłym domu dziecka czy w ośrodku interwencji kryzysowej. "To kompletnie
rozkłada nam pracę, bo są to osoby często zupełnie zdegenerowane. Potrzebują odosobnienia i indywidualnej pracy z terapeutami" - tłumaczy Elżbieta Żymda, dyrektorka domu dziecka w
Gdyni. W jej placówce przebywa teraz dwoje takich nastolatków. Sąd już wiele miesięcy temu uznał, że powinni trafić do ośrodka, jednak nic nie wskazuje, by w najbliższym czasie mieli
opuścić dom dziecka. "Staramy się takie osoby izolować od najmłodszych wychowanków" - wyjaśnia Żymda. Znaczna część jednak, mimo wyroków sądowych, w ogóle nie
trafia do żadnych placówek i wciąż tkwi w starym, często mocno zdemoralizowanym środowisku.
Tak jak 16-letnia Joanna z łódzkich Bałut, która ma na koncie damskie bójki i "ustawki" z użyciem noży, pałek, paralizatorów. Kilkanaście razy była zatrzymywana
przez policjantów, dwa razy sąd orzekał skierowanie jej do ośrodka wychowawczego. A dziewczyna nadal jest na wolności. "Podobne przypadki zdarzają się nam regularnie. Czasami aż
ręce opadają, kiedy zatrzymujemy nastolatka, który napadał na kobiety, sąd skazuje go na pobyt w ośrodku wychowawczym i... za kilka tygodni znowu trafia on w nasze ręce, bo do ośrodka
oczywiście nie trafił" - opowiada policjantka zajmująca się nieletnimi na jednym z posterunków w Łodzi.
MEN twierdzi tymczasem, że tylko nadzoruje ośrodki wychowawcze, a odpowiadają za nie powiaty. "To one rozdzielają dzieci po poszczególnych placówek i to one powinny pilnować, by
takich kolejek nie było" - mówi rzecznik prasowy resortu edukacji Grzegorz Żurawski. Samorządy bronią się jednak, że nie wystarcza im funduszy na budowę nowych ośrodków.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!