PZU tłumaczy się z pomyłki co do nogi
120 złotych - tyle wypłacono panu Zygmuntowi Czwojdrakowi za utratę nogi. Po interwencji mediów PZU szybko poprawiło błąd. Orzeczenie zmieniono z 2 proc. uszczerbku na zdrowiu na 56 proc. Ale rodzina nadal nie jest usatysfakcjonowana. Jeszcze nie podjęła decyzji, co dalej.
- 600 tysięcy złotych za brak "cesarki"
- 75 tysięcy za pobicie w Tesco
- Polak wygrał z gigantem, wyrzucą go z USA
- Ten kierowca zapłaci za karę milion złotych
- Uszkodził rower, miasto mu zapłaci
- Dostał od PZU 120 złotych za brak nogi
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Gdy przed paroma laty pan Zygmnut skręcił kostkę, ubezpieczyciel oszacował 9-procentowy uszczerbek na zdrowiu. Okazało się, że utrata nogi to... 2 procent uszerbku. "Gdy mi wypłacono 120 zł, osłupiałem" - mówi syn pana Zygmunta, który z upoważnieniem od ojca wybrał się do PZU Życie po pieniądze.
Pana Zygmunta prawie rok temu potrąciła ciężarówka. Nie tylko stracił prawą nogę, ale miał też poważne obrażenia lewej oraz liczne rany głowy.
Po skandalicznym wyroku rodzina skontaktowała się z "Gazetą Lubuską". Po interwencji dziennikarzy ubezpieczyciel naprawił swój błąd. Stratę nogi oceniono na 56-procentowy uszczerbek na zdrowiu. Przy założeniu, że 2-procentowy szkodę wyceniono na 120 złotych, 56 procent daje 3360 złotych.
Do rodziny zadzwoniła od razu przedstawicielka ubezpieczyciela z Poznania. "Rozmawiałem z panią Oleksy, wyjaśniła, iż w tej sprawie nastąpiła pomyłka w Wolsztynie, a jeśli mnie to satysfakcjonuje, to z powodu skandalicznego zachowania się wolsztyńskiego personelu zostaną wyciągnięte konsekwencje" - mówi "Gazecie Lubuskiej" syn poszkodowanego.
"Ja jednak pamiętam, iż w PZU Życie są tabele oceny utraty zdrowia i wynika z nich, iż ojciec, któremu przecież z nogi został tylko kikut, mógłby otrzymać górną granicę stawki, czyli 70 proc. Powiedziałem, iż w imieniu taty raczej będę się ubiegał o to, gdyż osoba zajmująca się oprotezowaniem nogi stwierdziła, iż jest to trudny przypadek jeśli idzie o wykonanie protezy" - dodaje.
Rodzina dała sobie tydzień na podjęcie decyzji, czy zaakceptować pieniądze, czy poczekać na kolejne orzeczenie, co zaproponował oddział w Poznaniu.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!