Chcą być sławni z dobrego bimbru
Dobry pomysł na promocję wsi to podstawa. Ale ten pomysł może okazać się aż za dobry. W podbiałostockich Jurowcach ruszyło właśnie pierwsze na świecie muzeum bimbru. Tyle że bez degustacji, bo nie pozwala na nią prawo. Turyści obejdą się więc smakiem.
- Palikot zalegalizuje bimber
- Kiedy Polacy przestaną ginąć na drogach?
- Alkohol tylko dla pełnoletnich. W reklamach
- Pijany 10-latek w szpitalu. Pił u babci
- Policja odkryła supernowoczesną bimbrownię
- Narkotyki nie są alternatywą dla alkoholu
- Polska wódka lekarstwem na kryzys
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Muzeum Bimbru ruszyło w weekend jako część Muzeum Wsi w Jurowcach. Składa się na nie pięć kadzi na zacier i pozostałe elementy niezbędnej aparatury. Pierwsi chętni mogli obejrzeć tę niecodzienną ekspozycję w ubiegłą niedzielę. "To przełamanie pewnych schematów, że czegoś nie można pokazywać" - mówi Artur Gaweł, kierownik białostockiego Muzeum Wsi.
Pomysł utworzenia muzeum bimbrownictwa rzucił ponad rok temu Krzysztof Bil-Jaruzelski, radny Platformy Obywatelskiej. "Pomijając pierwsze emocje, kiedy pomysł mógł być traktowany jako żart, myślę, że to fajny pomysł, niegroźny, a atrakcyjny dla zwiedzających" - mówi Bil-Jaruzelski.
Niestety, choć aparatura do pędzenia bimbru jest sprawna, to trunek nie będzie na miejscu wytwarzany. Nie pozwala na to prawo.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!