Trójmiasto pod wodą po gwałtownej ulewie
Ulicami Trójmiasta spłynęła woda. Po nagłym i potężnym oberwaniu chmury w Gdańsku fale sięgały ludziom po kolana. Równie źle wyglądała sytuacja w Wejherowie. Stanął ruch, miejscami nie wiadomo, gdzie kończy się ulica, a zaczyna chodnik. W centrum miasta na tory osunęła się skarpa.
- Znowu horror na stołecznych dworcach
- Groźne burze przewaliły się przez Polskę
- Znowu leje na zachodzie Polski
- Ofiara nawałnicy w Białymstoku
- Woda porwała... stos tablic rejestracyjnych
- Pół Polski brodzi po kostki w wodzie
- Wielka woda kosztowała nas już miliard
- Powódź w małopolskich Dobczycach
- Polska leczy rany po wielkich burzach
- Powódź kosztowała 1,2 miliarda złotych
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 0°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wystarczyło 20 minut. Niebo nad Trójmiastem zrobiło się nagle czarne. Chmury
szły od strony Wejherowa. Ulice kolejnych miast szybko wypełniły się wodą. W Wejherowie i Gdyni niżej zawieszone samochody miały duży problem, by poruszać się po zalanych drogach.
Miejscami spadło nawet 50 litrów na metr kwadratowy.
"Odebraliśmy ponad 100 zgłoszeń, prawie wszyscy strażacy są w tej chwili na ulicach Gdańska i pomagają usuwać skutki oberwania chmury. Pełne wody są podziemne garaże i piwnice
domów. Najgorsza sytuacja jest w Gdyni i Wejherowie" - mówi DZIENNIKOWI st. kpt Tadeusz Konkol z pomorskiej straży pożarnej.
Apokaliptycznie wygląda sytuacja w centrum Gdańska. Na miasto lunęła ściana deszczu. Oberwaniu chmury towarzyszyły też opady gradu. Miał średnicę nawet 1,5 cm.
Centrum natychmiast wypełniło się wodą. To było kompletne zaskoczenie dla mieszkańców. Ulicami przewalały się prawdziwe fale - kanalizacja nie była w stanie przyjąć wody i
spływała ona z ogromną siłą z wyżej położonych dzielnic. Ludzie brodzili po kolana w rwącym potoku. Ruch na ulicach zamarł, stanęła komunikacja miejska. Samochody nie miały szans
na przejechanie niektórych skrzyżowań.
Opady nad Gdańskiem ustąpiły po mniej więcej godzinie. Po kolejnej wody nie było już na ulicach centrum miasta. O powodzi przypominają już tylko zwały błota i komunikacyjny chaos.
Częściowo nie kursują tramwaje, utworzyły się ogromne korki.
Stanęły też pociągi. W centrum miasta na tory osunęła się 30-metrowa skarpa. Zasypała tor do Pruszcza Gdańskiego. Po około godzinie udało się uruchomić drugi tor dla ruchu
dalekobieżnego. Teraz pociągi jeżdżą już z i do Gdańska. Są jednak mocno opóźnione.
Meteorolodzy ostrzegają, że burze jeszcze dzisiaj mogą zaatakować na
Mazowszu oraz Warmii i Mazurach. Po godz. 15 ulewa zalała Płock. Ale to dopiero początek. Mieszkańcy innych miast też mogą spodziewać się gwałtownych burz. Meteorolodzy
ostrzegają szczególnie żeglarzy na Mazurach. Najlepiej, by wrócili do portów i nie czekali na ulewy na jeziorach.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!