W samoobronie odgryzł bandycie palec
Odgryziony mały palec i paralizator to dowody, które przyniósł na lubelski komisariat mieszkaniec osiedla Wieniawa. Mężczyzna twierdzi, że broniąc się przed napadem wyrwał napastnikowi paralizator i odgryzł palec.
- "Obcinacze palców" wkrótce staną przed sądem
- Wpadł szef "obcinaczy palców"
- Bilans imprez: urwane palce, pocięte twarze
- Ochronny but dopiero po obcięciu palca
- Zapłacą mandat za strzelanie... z palców
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Odgryziony palec, który przyniósł mężczyzna, jest całkiem spory, z kawałkiem kości i paznokciem. Jest to mały palec ręki. Cały czas poszukujemy jego właściciela" - mówi DZIENNIKOWI Arkadiusz Arciszewski z lubelskiej policji. "Dopóki go nie znajdziemy i nie poznamy jego wersji wydarzeń nie będziemy wiedzieli, czy napadnięty mężczyzna rzeczywiście się bronił, czy cała sytuacja wyglądała zupełnie inaczej" - dodaje Arciszewski.
Wczoraj na komisariat zgłosił się mężczyzna z paralizatorem i odgryzionym kawałkiem palca. Policjantom powiedział, że pół godziny wcześniej został napadniety. Agresor trzymał w ręku włączony paralizator i próbował porazić nim mężczyznę. Obaj panowie zaczęli się szarpać. Napadnięty mężczyzna ugryzł agresora w rękę. Bandyta uciekł. Mieszkaniec Wieniawy zorientował się, że na ziemi obok paralizatora leży odgryziony palec.
Odgryziony kawałek palca funkcjonariusze przekazali do Zakładu Medycyny Sądowej, a w szpitalach sprawdzają, czy nie zgłosił się pacjent z wybrakowaną dłonią.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!