Biegły zbada, czy klarnet przekracza normy
Gdański sąd nie bardzo wie, co zrobić z klarnetem, dlatego powoła biegłego, który zadecyduje, czy dźwięk instrumentu przekracza polskie normy i może być uciążliwy dla sąsiadów muzyka.
- Sąd zakazał studentce gry na klarnecie
- Pięć lat odsiadki za sprzedaż pianina
- PiS chce nagrody dla metalowców z Vadera
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W grudniu zeszłego roku gdyński sąd wydał wyrok w sprawie studentki Akademii Muzycznej, Ewy Nowackiej. Studentkę pozwały jej trzy sąsiadki,
którym przeszkadzało to, że dziewczyna gra w domu rodziców na klarnecie. Sąd zakazał dziewczynie gry na instrumencie.
Dziewczyna odwołała się od wyroku. Zdaniem obrońcy studentki, Michała Puchalskiego, wydając wyrok sąd naruszył prawo do własności i wolności, a sąd wziął pod uwagę tylko opinię
sąsiadek rodziców Nowackiej. "Nie wykonano wówczas żadnych badań, które w sposób obiektywny określiłyby poziom hałasu towarzyszącego grze na klarnecie, a przecież
istnieją przepisy, które wyznaczają tego typu normy" - mówił Puchalski. Pokój, w którym ćwiczy Nowacka, został wygłuszony, a od paździenika 2007 roku studentka przeprowadziła
się do akademika i w domu rodziców ćwiczy tylko w weekendy.
Sąd zadecydował, że powoła biegłego, który sprawdzi, czy dźwięk klarnetu rzeczywiście jest zbyt głośny, czy przekracza polskie normy i czy może być uciążliwy dla sąsiadek Nowackiej.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!