"Smukła sylwetka i wspaniałe poczucie bez wyrzeczeń!", "Schudnij bez ćwiczeń", "Rozpuszcza tłuszcz w wałeczkach na brzuchu, biodrach i pośladkach. Bez rezygnacji z ulubionych potraw" - to slogany, jakimi kuszą klientów sprzedawcy środków odchudzających. Można więc kupić tabletki, które sprawią, że natychmiast odechce się jeść, a tkanka tłuszczowa zniknie bez śladu. Są też nasączone tajemniczą substancją plasterki, które przykleja się do otłuszczonych miejsc, a one wnikają w skórę i likwidują nadmiar centymetrów. Dla leniwych fanów słynnej diety kapuścianej jest nawet... zupa kapuściana w tabletkach. Wszystkie reklamy środków odchudzających sugerują, że nie ma prostszej i przyjemniejszej rzeczy na świecie niż utrata zbędnych kilogramów.

Uwierzyły w to tysiące Polaków, którzy wydają nawet po kilkaset złotych miesięcznie na suplementy diety. "Kiedy pojawia się reklama jakiegoś nowego specyfiku na odchudzanie, nagle ubywa mi chętnych na zajęcia gimnastyki" - przyznaje Zenona Difren, szefowa legnickiego Klubu Kwadransowych Grubasów. Klub od lat propaguje walkę z otyłością, ale nie tyle za pomocą tabletek, co raczej systematycznych ćwiczeń i racjonalnej diety.

Magii reklamy cudownych środków na odchudzanie uległa 26-letnia Monika z Torunia, która właśnie kupiła miesięczny zestaw na odchudzanie. Wydała na to 120 zł. "W sierpniu jadę na wakacje. Muszę zrzucić jakieś 6 kilogramów, a nie mam czasu na żadne diety, a tym bardziej ćwiczenia. Poza tym nie lubię ćwiczyć" - tłumaczy dziewczyna. Większość jej koleżanek z pracy stosuje podobne metody.

Dariusz Świerczyński, który sprzedaje na portalu aukcyjnym Allegro.pl tabletki na odchudzanie, przyznaje, że 90 proc. jego klientów to kobiety. Swoje środki Świerczyński reklamuje w internecie zdjęciem atrakcyjnej szatynki z odsłoniętym, zupełnie płaskim brzuchem i informacją, z której można wywnioskować, że jedząc tabletki, schudniemy aż 24 kilogramy miesięcznie: "Zalecamy nie chudnąć więcej niż 6 kg tygodniowo. Gdyby tak było, prosimy nie spożywać 6 tabletek dziennie, tylko zmniejszyć dawkę o połowę".

Eksperci łapią się za głowę. "Rozsądne odchudzanie to pół, najwyżej kilogram tygodniowo" - mówi dietetyk Joanna Bajerska. "Utrata 20 kilogramów miesięcznie to poważne zagrożenie dla zdrowia" - podkreśla. Jej zdaniem tzw. cudowne właściwości preparatów to bzdura. "Jeśli je komukolwiek polecam, to raczej na zasadzie placebo. Nie da się schudnąć bez wyrzeczeń, odpowiedniej diety i ćwiczeń" - mówi.

Nie ma też żadnych badań naukowych, które jednoznacznie potwierdzałyby skuteczność tego typu preparatów. Klienci jednak wiedzą swoje. Środki odchudzające są w aptekach bestsellerami. "Wielu klientów, prosząc farmaceutę o suplement diety, zaznacza, że musi to być coś, co zadziała bez ćwiczeń i diety" - mówi Anna Wąsowska-Głowiak z internetowej apteki Dom Zdrowia. Podobne spostrzeżenia ma Dariusz Świerczyński. "Gdybym zamieścił w opisie swojego produktu, że zalecane jest pół godziny aktywności fizycznej dziennie, nie byłoby to zbyt dobre posunięcie marketingowe" - śmieje się.

Lubomira Szawdyn, psycholog i terapeutka, na co dzień pracuje z osobami uzależnionymi od środków, które mają sprawić, że będą piękni i szczupli. "Świat ogarnęło jakieś potworne lenistwo. Ludzie chcieliby łyknąć tabletkę, polizać papierek i schudnąć bez żadnego wysiłku" - mówi. Według Szawdyn wiele z tych osób ma poważne problemy z akceptacją siebie. – Nieraz problem wcale nie leży w tych kilku dodatkowych kilogramach, ale w głowie. I ja nad tym pracuję – mówi.

Z raportu na temat suplementów diety opracowanego przez miesięcznik „Rynek Spożywczy” wynika, że Polacy wydali w ubiegłym roku na preparaty odchudzające ponad 100 mln zł. Wartość rynku suplementów diety w Polsce wyniosła w ubiegłym roku ponad 1,1 mld zł. To o 20 proc. więcej niż w roku 2007.