Triumfalny powrót książeczek mieszkaniowych
Książeczki mieszkaniowe, reanimowany przez PKO BP relikt PRL, zaczynają robić furorę. Po blisko 20 latach przerwy bank postanowił wykorzystać markę i zaproponował książeczki w unowocześnionej formie. Pomysł chwycił. W ciągu pół roku wykupiło je 160 tysięcy osób.
- Co trzeci kredyt mieszkaniowy z rządową dopłatą
- Uwaga! Banki obniżają raty kredytów
- Stopy w dół, raty kredytów - nie
- Drgnęło na rynku. Ceny mieszkań rosną
- Banki każą nam dopłacać do kredytów
- Banki nie wierzą, że nie ma poboru
- Banki nękają spóźnionych z ratą o kilka dni
- Te zapisy są niekorzystne dla kredytobiorcy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Małgorzata Wyszyńska dzięki oszczędnościom wpłacanym przez 24 lata na książeczkę mieszkaniową w 1985 roku doczekała się M2 w warszawskim Ursusie. "Pewnie, że trwało to długo, ale było skuteczne. Dlatego teraz taką książeczkę wykupiłam wnukowi" - opowiada nam kobieta. Sprezentowała mu ją na pierwszą komunię. "Wiem, że to, co mu wpłacam, czyli 200 zł miesięcznie, to niewiele. Ale za kilkanaście lat zbierze się z tego niezły wkład na mieszkanie" - dodaje Wyszyńska.
W czasach PRL na książeczkach pieniądze na wymarzoną kawalerkę, M2 czy M3 odkładały miliony Polaków. Wielu, choć robiło to razem ze swoimi rodzicami latami, i tak nie osiągnęło sukcesu. Albo nie udawało im się zaoszczędzić wystarczająco dużo, albo mimo oszczędności nie było dla nich mieszkania. Dziś niewykorzystane środki na tych starych książeczkach ma wciąż 1,4 mln Polaków - łącznie ponad 10 mld zł.
Mimo to, jak się okazuje, książeczki pozostały w pamięci Polaków jako na tyle skuteczna metoda na zdobycie mieszkania, że kiedy w styczniu PKO BP znowu zaproponował taką formę oszczędzania, klienci tłumnie ruszyli po ich nowe wydanie. Ten fenomen eksperci tłumaczą tym, że skoro z powodu kryzysu banki zaostrzyły zasady przyznawania kredytów, to ludzie zaczęli szukać innych metod na zdobycie pożyczki.
Nowe książeczki różnią się jednak od tych z czasów PRL. Oferują oszczędzającym oprocentowanie zbliżone do lokat bankowych (od 4 do 5,3 proc. w skali roku) i są zwolnione z 19-proc. podatku Belki. Do tego dochodzą dodatkowe profity przy przyszłym zaciąganiu kredytu hipotecznego w PKO BP: niższe prowizje i opłaty. Jak duże, zależy od tego, ile wpłacono na książeczkę. Do 50 tys. zł oszczędności opłaty (np. za wycenę mieszkania lub wcześniejszą zmianę kredytu) obniżane są o 50 proc., powyżej 50 tys. obniżka wynosi już 75 proc. Oszczędzać trzeba minimum 12 miesięcy.
"To dosyć korzystne warunki" - przyznaje Paweł Majtkowski z firmy doradczej Finamo. "Niestety bank zostawił sobie furtkę w postaci zapisu, że oprocentowanie na książeczce jest zmienne. I tak naprawdę za kilka miesięcy może je znacznie obniżyć, a klient i tak pozostanie przywiązany do książeczki, bo aby uzyskać dodatkowe bonusy, musi wytrwać w takim oszczędzaniu nawet kilka lat" - dodaje ekspert.
"Właściwie książeczki mieszkaniowe to już przeżytek. W dzisiejszym świecie są skuteczniejsze metody oszczędzania "- mówi nam analityk bankowy Michał Macierzyński. "W Polsce jednak jest to bardzo rozpoznawalna usługa finansowa, do której konserwatywni klienci bankowi chętnie powrócili" - dodaje Macierzyński.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!