Piłkarz ma świńską grypę. Myślał, że to... kac
Reprezentant Anglii nie będzie dobrze wspominał wycieczki na Cypr. Zaczęło się bardzo dobrze - po zakończonym sezonie Micah Richards usał się na zasłużone wakacje. A ponieważ bardzo dużo pił, nawet nie zauważył, że złapał śmiertelną chorobę. Myślał, że to... kac!
- Świńska grypa postraszyła świat futbolu
- Świńska grypa na Wimbledonie!
- Świńska grypa? Wenger odizolował piłkarza
- Tenisiści pod nadzorem epidemiologów
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Początkowo Richards nawet nie poszedł jednak do lekarza, bo był przekonany, że zatruł się alkoholem. "Na początku myślałem, że to może kac. Byłem taki słaby, nie mogłem się ruszać i nic jeść" - powiedział angielskim dziennikarzom zawodnik ManCity.
Szybko okazało się jednak, że to nie kac, a śmiertelny wirus. W porę udało się go jednak zdiagnozować i jak informują media piłkarzowi nic nie grozi. 21-latek wylądował w izolatce, ale już jutro zostanie przetransportowany do Anglii.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!