Dziennik.plKraj

Poniedziałek, 13 lutego 2012

Imieniny: Grzegorza, Katarzyny, Kastora

25 lat za śmierć pierwszego aferzysty III RP

2009-07-29 | Ostatnia aktualizacja: 02:53 | Komentarze: 0 | skomentuj
25 lat za śmierć pierwszego aferzysty III RP

25 lat za śmierć pierwszego aferzysty III RP / Inne

Mieczysław M., jeden z głównych bohaterów Schnapsgate - pierwszej afery III RP został skazany na 25 lat więzienia. To kara za zlecenie zabójstwa Zbigniewa Nawrota. Numer 1 Schnapsgate zginął od bomby podłożonej pod jego ferrari. Mieczysław M. twierdzi, że jest niewinny, a obrona, zdziwiona takim wyrokiem, już zapowiada apelację.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -21°C max. 2°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Mieczysław M. i Zbigniew Nawrot to główni bohaterowie Schnapsgate, pierwszej dużej afery III RP z lat 1990-1991. Wykorzystując luki w przepisach podatkowych, wwieźli do Polski ogromne ilości spirytusu Royal.

1 listopada pod ferrari testarossa Nawrota w Hamburgu wybuchła bomba. Mężczyzna przeżył, ale był ciężko poparzony. Zmarł kilkanaście dni później w hamburskiej klinice.

Zabójców szybko złapała niemiecka policja. Nawrota zabił Jerzy B. zmuszony przez niego szantażem. Pomagał mu Jerzy N. Obaj trafili do więzienia jeszcze w latach 90-tych. Jerzy B. usłyszał wyrok 25 lat więzienia, Jerzy N. został skazany na 12 lat.

Szybko też ustalono zleceniodawcę zamachu. Miał nim być Mieczysław M., gangster robiący interesy w Niemczech, który też wwoził do Polski spirytus. Jan B. był jego kolegą z dzieciństwa z kryminalną przeszłością. Mieczysław M. zagroził mu, że ja ujawni. Szantaż zadziałał i Jan B. zgodził się przeprowadzić zamach

Przez kilkanaście lat Mieczysławowi M. udawało się uciekać przed policją. Mieszkał w różnych miejscach na świecie. Od wielu lat był już w Polsce i działał na konto różnych gangów. Wpadł pod koniec kwietnia 2007 roku w podbielskim Jaworzu. W akcji uczestniczyło ponad 100 policjantów między innymi z Centralnego Biura Śledczego, Komendy Głównej Policji, antyterrorystów z Katowic, Krakowa i Wrocławia.

Dzisiaj usłyszał wyrok - 25 lat za podżeganie i pomoc w zamachu bombowym. Bielski sąd oddalił za to zarzut kierowania zamachem. Uznał, że Mieczysław M. po wyjeździe zamachowców z Bielska-Białej nie miał z nimi kontaktu. Dlatego Jerzy B. i Jerzy N. przeprowadzili zamach sami.

Sędzia Iwona Baran uzasadniała, że oskarżonego obciążały zeznania wykonawcy zamachu, zweryfikowane w oparciu o dowody i słowa świadków. Niektóre rzeczy potwierdzał sam oskarżony, przykładowo fakt przekazania pieniędzy B. Twierdził jednak, że to była pożyczka dla borykającego się z kłopotami finansowymi B., a nie zapłata za zabójstwo. Dla sądu te wyjaśnienia były nielogiczne.

Obrona od razu zapowiedziała apelację, bo w słowach sędzi zabrakło motywu zabójstwa. "Tylko szaleńcy nie mają motywu, a mój klient szaleńcem nie jest. Oskarżony nie znał ofiary, nie łączyły go z nim żadne relacje, dlatego nie mógł zlecić zabójstwa" - mówił adwokat Mieczysława M. Stanisław Wrona.

Oskarżony od poczaku procesu konsekwentnie nie przyznawał się do winy. W środę nie pojawił się na sali rozpraw. Przebywa w szpitalu więziennym w Bytomiu.

PW
Źródło: Dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «