Sąd: dekarz winny podpalenia kościoła
Dwa lata więzienia w zawieszeniu i 10 tys. zł grzywny, to kara dla dekarza Marka Mielewczika. Według sądu to on wzniecił w maju 2006 roku pożar na dachu gdańskiego kościoła św. Katarzyny. Dekarz jest winny, bo podłączył szlifierkę posklejanym kablem.
- W Kamieniu Pomorskim ktoś podłożył ogień
- W Lublinie płoną prezerwatywy
- Ogień buchnął spod ziemi w Częstochowie
- Warszawski autobus płonął jak pochodnia
- Groźny pożar przy obozie w Brzezince
- Tragedia w Swarzędzu: Spłonęli we śnie
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
50-letni Marek Mielewczik (zgodził się na podawanie kościoła) został uznany winnym nieumyślnego spowodowania pożaru. To on 22 maja 2006 roku naprawiał dach świątyni. Śledztwo wykazało, że dekarz podłączył szlifierkę kątową "niefabrycznie reprerowanym", czyli posklejanym kablem. Zwarcie elektryczne w przewodzie wznieciło pożar.
Mielewczik nie pójdzie do więzienia, bo kara została zawieszona. Musi za to wpłacić 10 tys. zł na remont świątyni.
Remont kościoła trwa do dziś i już pochłonął 10 mln zł. Ogromny pożar w ciągu ledwie kilkunastu minut strawił m.in. konstrukcję czterech dachów: trzech mniejszych nad prezbiterium i dużego - nad korpusem głównym, a także wieżę kościoła wraz z wieńczącym ją hełmem i znajdującym się w niej zabytkowym carillonem.
Kościół św. Katarzyny jest najstarszym kościołem parafialnym gdańskiego Starego Miasta. Jego historia sięga lat 30. XIII wieku. Wewnątrz znajduje się m.in. pochodząca z 1659 r. płyta nagrobna słynnego astronoma Jana Heweliusza.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!