Polacy jak NKWD? IPN porozmawiał z Ukrainą
"Nieważne, czy do więzienia przy ulicy Łąckiego kierowała polska policja, niemieckie gestapo czy radzieckie NKWD" - mówił niedawno szef ukraińskich służb Wałentyn Naływajczenko. O jego niestosownych słowach porozmawiał z nim na Ukrainie prezes IPN Janusz Kurtyka. Jak mówi, "nasz punkt widzenia został chyba zaakceptowany".
- Historyk IPN: Urzędnicy Tuska łamią prawo
- IPN ujawni dokumenty o Kwaśniewskim
- Co wiąże Olechowskiego i wywiad PRL?
- Zeznania Agcy jednak będą przetłumaczone
- Bezpieka chciała ośmieszyć lot na Księżyc
- Polacy jak gestapowcy? Będzie reakcja IPN
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wizyta Kurtki w Kijowie była doskonałą okazją do poruszenia sprawy oburzających słów Naływajczenki. "Na ukraińskiej ziemi władze zmieniały się jedna za drugą. Miały jeden wspólny cel: zniszczyć wszystko co ukraińskie, rozbić jedność naszego narodu. Nieważne, czy do więzienia przy ulicy Łąckiego kierowała polska policja, niemieckie gestapo czy radzieckie NKWD. Ich głównymi więźniami byli bojownicy o niepodległość, członkowie ruchu wyzwoleńczego" - mówił niedawno szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU).
Co miał do powiedzenia Naływajczence Kurtyka? "Stosunki polsko-ukraińskie - niezależnie od ich splątania - były czymś zupełnie innym, niż stosunki Polaków i Ukraińców z Sowietami i Niemcami. Wyraziłem pogląd, że nie można na jednym wydechu wymieniać polskiej policji, NKWD i gestapo, i jestem przekonany, że nasz punkt widzenia został przyjęty, zrozumiany i chyba zaakceptowany" - relacjonował Kurtyka. Z jego słów wynika, że jego rozmowa była bardziej przedstawieniem stanowiska Polski, niż przyznaniem się do błędu.
Kurtyka poruszył kwestię mało trafionej wypowiedzi Naływajczenki niejako przy okazji. Główny powód jego wiztyty w Kijowie był zupełnie inny. Na Ukrainę szef IPN pojechał, by podpisać umowę z SBU. Dzięki niej obie instytucje udostępnią sobie archiwa dotyczące zbrodni komunistycznych.
>>>IPN ujawnia poszerzoną listę Wildsteina
"Bardzo ważnym elementem tej umowy jest punkt mówiący o wymianie kopii elektronicznych dokumentów, bezcennych dla wzajemnej historii. Znajdują się one dziś zarówno w archiwach polskich, jak i ukraińskich" - mówił Kurtyka. Podkreślił, że archiwa chce udostępnić wszystkim poszkodowanym, a nie tylko naukowcom.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!