Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Służby chronią podejrzanego ws. Olewnika?

2009-08-05 | Ostatnia aktualizacja: 03:02 | Komentarze: 0 | skomentuj

Jackowi K. - przyjacielowi Włodzimierza Olewnika podejrzanemu o udział w porwaniu jego syna - sąd nie przedłużył aresztu. Za tydzień może wyjść do domu. Czy parasol nad nim roztaczają służby specjalne? Jak twierdzi "Polska", przez kilka lat chroniły go przed karą za malwersacje finansowe.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"W zamian za lojalną współpracę i informacje o rynku stali wywiad udzielił Jackowi K. parasola ochronnego i chronił go przed odpowiedzialnością za nadużycia finansowe" - mówi "Polsce" pracownik polskiego wywiadu. Jacek K. miał dzielić się cennymi informacjami o rosyjskich kontrahentach pod koniec lat 90.

Jak pisze gazeta, Jacek K. to niejedyna osoba związana ze służbami, która pojawia się w sprawie porwania i zabicia Krzysztofa Olewnika. Współpracował z nimi także działacz SLD Grzegorz K., który oferował Olewnikom pomoc oraz nieżyjący już Wojciech Franiewski - szef porywaczy.

Jackowi K. wczoraj płocki sąd nie przedłużył aresztu, o co wnioskowała prokuratura. Twierdzi ona, że przyjaciel rodziny Olewników współorganizował porwanie. Tymczasem na wolność może wyjść za kilka dni.

Według gazety jego praca w służbach ma tłumaczyć, dlaczego tak późno usłyszał zarzuty. Przedstawiono mu je dopiero 5,5 roku po śmierci Krzysztofa Olewnika. "We wszystkich przypadkach sądy I instancji nie wyrażały zgody na tymczasowe aresztowanie Jacka K." - mówi "Polsce" Zbigniew Wassermann zasiadający w komisji śledczej zajmującej się sprawą Olewnika. "Trafiał za kratki dzięki prokuratorom, którzy konsekwentnie odwoływali się do sądu apelacyjnego" - dodaje.

>>>Rodzina Olewników rozszerza śledztwo

Gazeta łączy także długą bezkarność Franiewskiego z jego pracą dla służb. Już w latach 90., przed porwaniem Olewnika mieszkał spokojnie pod Warszawą, kiedy teoretycznie szukano go listem gończym.

Ale, jak sugeruje gazeta, służby chroniły też swoich ludzi, wprowadzając śledczych w błąd. Komisja śledcza pytała się bowiem o związki podejrzanych z tajnymi zadaniami. "W jednym przypadku nie udzielono nam informacji, a w drugim uzyskaliśmy odpowiedź ewidentnie nieprawdziwą" - mówi "Polsce" Wassermann. Jego zdaniem w sprawie Olewnika szefowie służb specjalnych powinni zostać rozliczeni za swoje kłamstwa.

PW
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «