Służby chronią podejrzanego ws. Olewnika?
Jackowi K. - przyjacielowi Włodzimierza Olewnika podejrzanemu o udział w porwaniu jego syna - sąd nie przedłużył aresztu. Za tydzień może wyjść do domu. Czy parasol nad nim roztaczają służby specjalne? Jak twierdzi "Polska", przez kilka lat chroniły go przed karą za malwersacje finansowe.
- Czy przyjaciel Olewnika mógł go zdradzić?
- Sprawa Olewnika: znał gangsterów, ucieknie?
- "Policja chroniła morderców Krzysztofa"
- Zatrzymani ws. Olewnika chcą odszkodowania
- Śmierć strażnika bez związku z Olewnikiem
- Sąd zdecyduje o losach przyjaciela Olewnika
- Minister zdecydował, co z zabójcą Olewnika
- Przyjaciel Olewnika wyjdzie na wolność
- Zastraszanie świadka w sprawie Olewnika?
- Porywacz Olewnika podciął sobie gardło
- Rodzina Olewników rozszerza śledztwo
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"W zamian za lojalną współpracę i informacje o rynku stali wywiad udzielił Jackowi K. parasola ochronnego i chronił go przed odpowiedzialnością za nadużycia finansowe" - mówi "Polsce" pracownik polskiego wywiadu. Jacek K. miał dzielić się cennymi informacjami o rosyjskich kontrahentach pod koniec lat 90.
Jak pisze gazeta, Jacek K. to niejedyna osoba związana ze służbami, która pojawia się w sprawie porwania i zabicia Krzysztofa Olewnika. Współpracował z nimi także działacz SLD Grzegorz K., który oferował Olewnikom pomoc oraz nieżyjący już Wojciech Franiewski - szef porywaczy.
Jackowi K. wczoraj płocki sąd nie przedłużył aresztu, o co wnioskowała prokuratura. Twierdzi ona, że przyjaciel rodziny Olewników współorganizował porwanie. Tymczasem na wolność może wyjść za kilka dni.
Według gazety jego praca w służbach ma tłumaczyć, dlaczego tak późno usłyszał zarzuty. Przedstawiono mu je dopiero 5,5 roku po śmierci Krzysztofa Olewnika. "We wszystkich przypadkach sądy I instancji nie wyrażały zgody na tymczasowe aresztowanie Jacka K." - mówi "Polsce" Zbigniew Wassermann zasiadający w komisji śledczej zajmującej się sprawą Olewnika. "Trafiał za kratki dzięki prokuratorom, którzy konsekwentnie odwoływali się do sądu apelacyjnego" - dodaje.
>>>Rodzina Olewników rozszerza śledztwo
Gazeta łączy także długą bezkarność Franiewskiego z jego pracą dla służb. Już w latach 90., przed porwaniem Olewnika mieszkał spokojnie pod Warszawą, kiedy teoretycznie szukano go listem gończym.
Ale, jak sugeruje gazeta, służby chroniły też swoich ludzi, wprowadzając śledczych w błąd. Komisja śledcza pytała się bowiem o związki podejrzanych z tajnymi zadaniami. "W jednym przypadku nie udzielono nam informacji, a w drugim uzyskaliśmy odpowiedź ewidentnie nieprawdziwą" - mówi "Polsce" Wassermann. Jego zdaniem w sprawie Olewnika szefowie służb specjalnych powinni zostać rozliczeni za swoje kłamstwa.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!