37-latka spod Kłobucka jest już po przesłuchaniu w częstochowskiej prokuraturze. Na razie nie usłyszała zarzutów. Ma status świadka w sprawie o znęcanie się nad zwierzętami i produkcji oraz wprowadzania do obiegu niebezpiecznej dla zdrowia żywności. Za znęcanie się grozi rok więzienia, drugi zarzut może skończyć się dwuletnią odsiadką.

Prokuratura usłyszała już przyznanie się 37-latki do winy. "Przyznała, że na terenie jej posesji w Kłobucku dochodziło do mordowania psów i przerabiania ich na smalec" - mówi "Gazecie Wyborczej" prokurator Tomasz Ozimek, zastępca rzecznika Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

>>>Schroniska mordują zwierzęta?

To właśnie na posesji kobiety policjanci i towarzyszący im pracownicy Fundacji For Animals oraz przedstawiciel Powiatowego Inspektoratu Weterynarii dokonali makabrycznego odkrycia. W makabrycznych warunkach przetrzymywano 28 psów. Między nimi walały się zwierzęc szczątki, najprawdopodobniej czworonogów.

Lodówka w pomieszczniu gospodarczym była wypełniona butelkami z tłuszczem. Obrońcy zwierząt są przekonani, że to psi smalec oraz, że czworonogi już od lat hodowano tylko dla niego.

Ale zanim 37-latka usłyszy zarzuty trzeba to potwierdzić. "Najpierw muszą zostać przeprowadzone badania zabezpieczonego tłuszczu. Zostaną też zbadane zwierzęce szczątki znalezione na terenie gospodarstawa. Nie możemy z całą pewnością powiedzieć, że to szczątki psów" - wyjaśnia Marzena Bednarek z kłobuckiej policji.

Uratowane psy są pod opieką częstochowskiej Fundacji For Animals. Jej pracownicy szukają dla nich nowych domów.