Można rzec, że historia PRL to dzieje cenzury. Ludowa władza uważała pisarzy za "inżynierów dusz" i dlatego uważnie patrzyła literatom na ręce. Również tym, którzy pisali książki dla dzieci.

W latach 1945 - 1948 biblioteki rozpoczęły odtwarzanie zniszczonych w czasie wojny zbiorów. Ogłoszono ogólnopolską zbiórkę książek. Kiedy darowizny obywateli znalazły się na półkach, zaczęły się czystki. Wyrzucano publikacje poruszające tematykę religijną, wojenną, dotyczącą ziemiaństwa i harcerstwa. Potem wyszło zarządzenie, że żadna edycja książki dla dzieci sprzed 1939 r. nie może figurować w ogólnodostępnych księgozbiorach publicznych. Praktycznie całą produkcję przedwojenną skierowano na przemiał.

"Po obróceniu w pył dziedzictwa Polski przedwojennej zaczęto produkować literaturę stalinowską, która miała pomóc w ukształtowaniu nowego, komunistycznego człowieka" - mówi prof. Joanna Papuzińska, krytyk i historyk literatury, autorka poezji dla dzieci. Pisarze chwycili za pióra, a władze pilnowały, żeby z drukarni wychodziły wyłącznie utwory opiewające zdobycze nowego ustroju, sławiące internacjonalizm i przyjaźń z ZSRR.

Zmiany przyszły dopiero na fali październikowej odwilży. Do księgarń trafiły tłumaczenia klasyki i wznowienia tytułów przedwojennych. Zrehabilitowano komiks i fantastykę - wznowiono m.in. "Koziołka Matołka". Ale nowe edycje znacznie różniły się od oryginałów. "Stare książki ukazywały się w ocenzurowanych albo przerobionych wersjach. Znikała z nich nie tylko geografia przedwojennej Polski, ale także motywy i symbole religijne" - mówi prof. Papuzińska.

Taki los spotkał kultowego "Szatana z siódmej klasy". W pierwszym wydaniu z 1937 r. akcja książki Kornela Makuszyńskiego dzieje się na Wileńszczyźnie, zaś w edycjach z czasów PRL na... Mazowszu. Także w nowym wydaniu "Pyzy na polskich dróżkach" Hanny Januszewskiej cenzorzy zmienili trasę podróży tytułowej bohaterki, żeby dopasować geografię książki do powojennych granic Polski. Zamiast zwiedzać (jak było w oryginale) Kresy Wschodnie, pucołowata kluska odkrywała uroki Ziem Odzyskanych.

Z kolei w jednym z kadrów "Koziołka Matołka" przedstawiającym panoramę Warszawy, widnieje sylwetka Pałacu Kultury, którego budowę ukończono w roku 1955, dwanaście lat po premierze komiksu Kornela Makuszyńskiego i Mariana Walentynowicza.

Z książek znikali też niesłuszni bohaterowie. W popularnym wierszyku "Ptasie radio" Julian Tuwim napisał: "Patrzcie go nastroszył piórka/daje koncert jak Kiepurka". Ponieważ światowej sławy śpiewak operowy w czasach stalinowskich był na indeksie, tekst zmieniono na: "wydziera się jak kurka". "Niestety, do dziś w powszechnej świadomości utrwaliła się ocenzurowana wersja" - mówi dr Grzegorz Leszczyński, historyk literatury dziecięcej z Uniwersytetu Warszawskiego.

W drugiej połowie lat 60. do księgarń trafił komiks "Tytus, Romek i A’Tomek". Henryk Chmielewski mówi, że pierwsze księgi rysował na zamówienie. W trzeciej księdze bohaterowie polecieli więc w kosmos, bo Związek Radziecki święcił w tej dziedzinie sukcesy. W czwartej trafili do Ludowego Wojska Polskiego. I tu zaczęły się schody. Zwrócono uwagę, że Tytus nie może być wartownikiem, bo żołnierz pełniący wartę musi być po przysiędze, a małpa takowej złożyć nie może.

"Rzecz można rozpatrywać w kategoriach debilizmu, ale i strachu" - dodaje Wanda Chotomska, scenarzystka dobranocki o pacynkach Jacku i Agatce. "Napisałam rymowankę o tym, jak Jaś bawił się patykiem. Oglądam program w telewizji, a tam zamiast patyka jest kijek. Dzwonię i pytam, o co chodzi? Okazało się, że jeden z dyrektorów TVP nazywa się Patyk" - wspomina.

W 1984 r. skandal wywołała książeczka z wierszem Joanny Papuzińskiej. Cenzura uznała, że opowieść, której małoletni bohater wchodzi do ciemnej jamy, jest zachętą do działalności podziemnej. Pisarkę zaatakowano w mediach. Telewizja pokazała płaczące dziecko, które zeznało przed kamerą, że do żadnej jamy nigdy nie wejdzie. Sprawa zaniepokoiła samego gen. Wojciecha Jaruzelskiego, który polecił ministrowi kultury sporządzić raport na temat kondycji literatury dla dzieci.