Media publiczne mają gen samozagłady
W publicznych mediach przeszkadzały mi zwłaszcza biurokratyczne zasady, absurdalne przepisy, które powodowały, że najprostsza rzecz, jak wypłacenie komuś wynagrodzenia, wymagała nieustannego balansowania na linie. Można się albo do tego systemu dostosować, schować się, uznać, że wszystko jest niemożliwe. Albo się narazić - mówi DZIENNIKOWI Krzysztof Skowroński.
- Meller o Skowrońskim: To granda jakaś
- Skok na media czy logiczny sojusz?
- Skowroński robi własne radio
- Zwolniony prezes "Trójki" zawojuje internet?
- Staniszkis: Lubię występować w telewizji
- Skowroński: nie byłem partyjnym nominatem
- Polskie Radio bez Samoobrony i LPR
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
PIOTR ZAREMBA: Przykłada pan jakąś wagę do tego, co stało się w mediach publicznych? Wyłoniono nową koalicję PiS - SLD, one wybiorą nowe władze radia i telewizji.
KRZYSZTOF SKOWROŃSKI*: Śledzę to bez emocji, to początek nowej karuzeli stanowisk i tyle. Platforma Obywatelska zafundowała ostatnio mediom publicznym, przede wszystkim polskiemu radiu,
finansowe tsunami, a skutkiem jest ich faktyczny paraliż. Za prezesury Krzysztofa Czabańskiego publiczne radio miało szansę stać się tym, czym być powinno. Takim rynkiem idei, na którym
każdy Polak może się rozpoznać, znaleźć swoje stanowisko. I tamto radio trochę w tym kierunku ewoluowało. Cokolwiek by mówić o rządach PiS, był to czas poważnego myślenia o mediach
publicznych, o jego finansowaniu i jego misji. Uważam media publiczne za niezbędne dla polskiej racji stanu, dla interesu państwowego. Bo co integruje kraj, co łączy Polaków, poza nimi?
Przecież nie gospodarka. One powinny się znajdować w kodeksie każdego polityka.
Krytykuje pan Platformę, a przecież ona nie ma już w tej chwili na oblicze mediów publicznych większego wpływu.
Ma, bo jest partią rządzącą i w jej rękach znajduje się klucz do ich lepszego finansowania, do poprawy ściągalności abonamentu. Za czasów PiS o to nie dbano, ale ludzie zaczęli się
trochę liczyć z silniejszym państwem, więc płacili, zwłaszcza przy niezłej koniunkturze gospodarczej. Teraz mamy stan bliski katastrofy.
Spójrzmy na to inaczej. Mówi pan: to początek nowej karuzeli stanowisk. Media publiczne jawią się jednak jako upartyjnione, niereformowalne i może lepiej rozstać się z nimi,
przynajmniej z ich częścią, bez żalu. To właśnie, jak rozumiem, proponuje Polakom premier Tusk.
To taki sam argument jak zamiar odebrania wszystkim prawa jazdy, bo ktoś spowodował wypadek samochodowy. Nie jest winą mediów publicznych, że politycy je upartyjniają. To wina samych
polityków. Za Czabańskiego był taki moment, gdy można było radio publiczne otworzyć.
Co to znaczy otworzyć?
Nie bać się różnorodności poglądów, starcia na antenie. Zrezygnować z manipulowania nimi.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!