Na Poczcie Polskiej jak w "Misiu" Barei
"Nie ma takiego miasta Londyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój..." - kto nie zna słów PRL-owskiej urzędniczki pocztowej z filmu "Miś". Czy dziś podobne słowa mogłyby paść z ust pracownicy poczty? Owszem. Teraz jest problem z wysłaniem paczki do Kosowa, bo w wykazie jest tylko Kostaryka.
- Londyński bohater "Misia" 30 lat później
- Terminal z "Misia" odlatuje do historii
- Angielski za trudny dla urzędników z Pomorza
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Kosowa nie ma. Mam Wyspy Kokosowe albo Kostarykę..." - usłyszeli dziennikarze "Rzeczpospolitej" próbujący nadać paczkę do kraju, którego
niepodległość Polska uznała już półtora roku temu.
Nie był to błąd urzędniczki ani pojedyncze niedopatrzenie w jednym z urzędów. To problem całej poczty, bo dziennikarze twierdzą, że Kosowa w ogóle nie było w wykazie państw, do których
można skierować przesyłkę.
By wysłać list do Kosowa, na kopercie dla pewności lepiej napisać Serbia i złamać to przez skrót UNMIK (do niedawna funkcjonująca Misja Narodów Zjednoczonych w Kosowie). Tak przynajmniej
twierdzi Wojciech Stanisławski, współpracownik Ośrodka Studiów Wschodnich.
Rzecznik prasowy Poczty Polskiej zapewnił "Rzeczpospolitą", że sprawa została już wyjaśniona. Wszystkim urzędom pocztowym centrala firmy miała przypomnieć, że mają
wysyłać paczki do Kosowa, a nie do Serbii.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!