Lokal "Pod amstaffem" może działać dalej
Pięcioletnia Włoszka mało nie straciła życia, gdy na zapleczu krakowskiej restauracji napadły na nią dwa amstaffy. Sanepid nie widzi jednak problemu, w tym że psy przebywają w restauracyjnej kuchni i zezwolił własnie na dalszą działalność lokalu.
- Plaga psów wyrzucanych przy drogach
- Trzeba będzie mieć pozwolenie na amstafa?
- Pięcioletnia Włoszka pogryziona w Krakowie
- Oto Kajtek, najstarszy pies w Europie
- Sanepid: 26-letnie mięso nie szkodzi
- Krwawe walki psów w Wielkopolsce
- Szwedzkie mięso aresztowane. Miało 26 lat
- Najwięcej luksusowych lokali jest w Tokio
- Zlikwidowali hodowlę psów do walk
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Do dramatycznych scen doszło 4 sierpnia. Pięcioletnia Włoszka wraz z dwójką innych dzieci poszła do toalety na zapleczu restauracji przy ul. Grodzkiej. Z kuchni wypadły dwa amstaffy, które dotkliwie pogryzły najmłodszą dziewczynkę.
Z opowieści sąsiadów wynika, że psy były tam przetrzymywane regularnie. Śledztwo w sprawie pogryzienia prowadzi prokuratura, a z wizytą w lokalu chciał się też pojawić Sanepid. Zanim jednak do tego doszło właścicielka psów i restauracji zamknęła lokal na trzy dni. Jak podaje radio RMF wówczas dokładnie wysprzątała wszystkie pomieszczenia, a tym samym zatarła ślady obecności zwierząt. "Oczywiście, że mogło się tak zdarzyć, ale przypominam, że nie mamy podstaw do przeprowadzenia kontroli, jeżeli zakład nie działa, a ten nie prowadził działalności gastronomicznej przez trzy dni" - mówi Adam Jędrzejczyk z krakowskiego sanepidu w wypowiedzi dla RMF.
Sanepid ukarał właścicielkę jedynie 300 złotowym mandatem za niewielkie uchybienia. Prokuratura chce przesłuchać kobietę dopiero po uzyskaniu opinii biegłych.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!