Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Lokal "Pod amstaffem" może działać dalej

2009-08-10 | Ostatnia aktualizacja: 03:08 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pięcioletnia Włoszka mało nie straciła życia, gdy na zapleczu krakowskiej restauracji napadły na nią dwa amstaffy. Sanepid nie widzi jednak problemu, w tym że psy przebywają w restauracyjnej kuchni i zezwolił własnie na dalszą działalność lokalu.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Do dramatycznych scen doszło 4 sierpnia. Pięcioletnia Włoszka wraz z dwójką innych dzieci poszła do toalety na zapleczu restauracji przy ul. Grodzkiej. Z kuchni wypadły dwa amstaffy, które dotkliwie pogryzły najmłodszą dziewczynkę.

Z opowieści sąsiadów wynika, że psy były tam przetrzymywane regularnie. Śledztwo w sprawie pogryzienia prowadzi prokuratura, a z wizytą w lokalu chciał się też pojawić Sanepid. Zanim jednak do tego doszło właścicielka psów i restauracji zamknęła lokal na trzy dni. Jak podaje radio RMF wówczas dokładnie wysprzątała wszystkie pomieszczenia, a tym samym zatarła ślady obecności zwierząt. "Oczywiście, że mogło się tak zdarzyć, ale przypominam, że nie mamy podstaw do przeprowadzenia kontroli, jeżeli zakład nie działa, a ten nie prowadził działalności gastronomicznej przez trzy dni" - mówi Adam Jędrzejczyk z krakowskiego sanepidu w wypowiedzi dla RMF.

Sanepid ukarał właścicielkę jedynie 300 złotowym mandatem za niewielkie uchybienia. Prokuratura chce przesłuchać kobietę dopiero po uzyskaniu opinii biegłych.

kc
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «