Do tragicznego finału zabawy doszło około godz. 14. 20-latek z Parczewa bawił się ze swoim pięcioletnim pasierbem w wojnę. Mężczyzna chciał uatrakcyjnić zabawę chłopcu, więc wziął do ręki wiatrówkę. Wycelował w jego stronę i strzelił. Nie sprawdził, czy broń była naładowana.

Z wiatrówki wyleciały trzy śruty, z których dwa utkwiły w ciele dziecka. Chłopiec dostał w rękę. Przewieziono go do lubelskiego szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

20-latek był trzeźwy. Za swoją lekkomyślność nie poniesie żadnej kary. Matka chłopca oświadczyła bowiem, że nie będzie składała wniosku o ściganie swojego męża.