Bawił się w wojnę i postrzelił pięciolatka
Mało brakowało, a zabawa w wojnę skończyłaby się tragedią. Wszystko przez 20-letniego ojczyma pięciolatka. W trakcie zabawy wziął on do ręki swoją wiatrówkę. Wycelował w chłopczyka i pociągnął za spust. Nie sprawdził, czy broń była naładowana. A była.
- Wymieniał okno. Stracił oko
- Staruszek ostrzelał kierowcę "malucha"
- Skończył z życiem na strzelnicy
- Zastrzelił się na grobie żony
- Tajemnicza śmierć 13-latka na boisku
- Tragiczny finał zabawy w rosyjską ruletkę
- 14-latek postrzelił kolegę w tętnicę
- Strzelał w kościele podczas mszy
- Strzelał do dzieci, bo drażniły go hałasy
- Zmarł trzylatek przygnieciony przez telewizor
- Dziecko postrzeliło dziecko w Małopolsce
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Do tragicznego finału zabawy doszło około godz. 14. 20-latek z Parczewa bawił się ze swoim pięcioletnim pasierbem w wojnę. Mężczyzna chciał uatrakcyjnić zabawę chłopcu, więc wziął do ręki wiatrówkę. Wycelował w jego stronę i strzelił. Nie sprawdził, czy broń była naładowana.
Z wiatrówki wyleciały trzy śruty, z których dwa utkwiły w ciele dziecka. Chłopiec dostał w rękę. Przewieziono go do lubelskiego szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
20-latek był trzeźwy. Za swoją lekkomyślność nie poniesie żadnej kary. Matka chłopca oświadczyła bowiem, że nie będzie składała wniosku o ściganie swojego męża.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!