Program ma ruszyć jeszcze w tym roku, rząd będzie się chwalił nowoczesnym rozwiązaniem na wtorkowej konferencji. Już dziś "Gazeta Prawna" zdradza kilka jego założeń. Programem dozoru elektronicznego objętych zostanie na początku tylko 500 osób w Warszawie. Mimo tego Krzysztof Kwiatkowski, wiceminister sprawiedliwości odpowiedzialny za więziennictwo zapowiada: "Nowy system zrewolucjonizuje sposób odbywania kar w Polsce".

Opaski mają być lekiem na przepełnione cele, ale też przyniosą oszczędności. Więzień odbywający karę w nowym systemie będzie kosztował budżet 100 zł, w więzieniu aż 2300.

Mimo tego kolejne regiony będą włączane do programu powoli. W sumie docelową liczbę 7,5 tys. więźniów objętych dozorem elektronicznym osiągniemy dopiero za kilka lat.

Takie etapowe rozwiązani już budzi kontrowersje, bo godzi w równość wszystkich wobec prawa. Jeśli więzień z Warszawy będzie miał możliwość zamienienia kary na dozór elektroniczny, to dlaczego więzień w Gdańsku nie? "Ustawa nie przewiduje czasowego i terytorialnego zasięgu jej obowiązywania. Planowane przez ministerstwo stopniowe jej wdrażanie jest niezgodne z konstytucyjną zasadą równości wobec prawa" – tłumaczy sędzia Hanna Pawlak, przewodnicząca XI Wydziału Penitencjarnego i Nadzoru nad Wykonywaniem Orzeczeń Karnych w Sądzie Okręgowym w Warszawie.