Przez kilka godzin kolejne służby miejskie starały się złapać żółwia, który w tajemniczych okolicznościach pojawił się w Kanale Piaseczyńskim u stóp Zamku Ujazdowskiego na warszawskiej Agrykoli.

Rano nad Kanałkiem pojawili się strażnicy miejscy z eko patrolu. Ich podbieraki okazały się jednak za krótkie, aby siegnąć zwinnego żółwia. Po nich pojawili się strażacy, którzy ściągnęli na miejsce nawet specjalistyczną ekipę nurków. Ci schodzili do wody dwukrotnie, ale dwukrotnie zwierzak im umykał. "Był sprytniejszy" - ocenił jeden z nurków. Po prostu zwierzak chował się w mule jeziorka. Dziś akcja ma być powtórzona.

Dlaczego właściwie nie zostawić gada, żeby żył sobie spokojnie w parku? Najprawdopodobniej jest to żółw czerwonolicy wypuszczony tu przez jednego z warszawiaków. Te pochodzące z Florydy zwierzęta są bardzo popularne w domowych akwariach, ale całkowicie obce w naszym ekosystemie. Przyrodnicy od kilku lat mają sygnały, że żółwie czerwonolice przystosowały się do ciężkich polskich zim, a to oznacza że wkrótce mogą zacząć się rozmnażać. Pierwsze doniesienia o próbach założenia gniazda dochodziły już z Lubelszczyzny.

Tak było we Francji i Hiszpanii. Wypuszczane przez ludzi żółwie czerwonolice doskonale przystosowały się do życia na wolności i są poważnym problemem przyrodniczym. Większe i bardziej agresywne od europejskich żółwi błotnych zabierają im przestrzeń do życia. Może to doprowadzić do wyginięcia rodzimego gatunku.