Chodzi o serię wydanych przez "Rubikon" podręczników "Wędrując ku dorosłości", które ma służyć uczniom w różnym wieku na lekcjach "Wychowanie do życia w rodzinie". Joanna Senyszyn w recenzji umieszczonym na swoim blogu nie zostawia na książkach suchej nitki.

Przede wszystkim zarzuca, że zbyt mało mówią o samym seksie. "Podręcznik do szkoły podstawowej, czyli dla 12-13-latków jest o tyle nowatorski, że po <<Dojrzewaniu>> (rozdz. III) od razu jest <<Przekazywanie życia>> (rozdz. IV). O seksie jest jedno zdanie i to wyłącznie w aspekcie zapłodnienia, które <<dokonuje się w wyniku aktu seksualnego, w czasie którego plemniki mężczyzny zostają złożone w pochwie kobiety>>. I żeby nie było wątpliwości: <<Akt seksualny jest wyrazem miłości małżeńskiej>>" - czytamy na blogu europosłanki.

Senyszyn zarzuca, że z podręcznika dzieci nie dowiedzą się o antykoncepcji, inicjacji seksualnej, chorobach wenerycznych i ciąży jako zagrożeniu dla nieletnich. Jednocześnie przypomina że co roku w Polsce matkami zostaje kilkadziesiąt 12-14 - latek.