Benjamin Skinner ostatnie lata życia poświęcił na zgłębianie problemu niewolnictwa na całym świecie. Efektem jego pracy jest książka „A Crime So Monstrous: Face-to-Face with Modern-Day Slavery” (Potworna zbrodnia: Twarzą w twarz ze współczesnym niewolnictwem).

Z autorem rozmawiali dziennikarze polskiej edycji tygodnika "Newsweek". Najbardziej szokujący fragment rozmowy dotyczy niewolnictwa w naszym kraju. "W każdym kraju to ukryta populacja, więc liczbę ofiar można tylko szacować. W ciągu ostatnich dziesięciu lat odkryto w Polsce 3 tysiące przypadków [niewolnictwa - red.]. Jeśli odsetek wyzwolonych jest w waszym kraju podobny jak w Stanach Zjednoczonych, czyli około 2 proc., to łączną liczbę niewolników w Polsce w tym okresie należałoby szacować na 150 tysięcy" - mówi Skinner.

Według niego zdecydowanie najbardziej narażona na niewolnictwo jest branża seksualna, ale nie tylko. "Kluby ze striptizem, salony masażu, burdele - to wszystko miejsca, gdzie pracują tysiące zniewolonych kobiet. Bardziej ukryte choć nie mniej potworne jest niewolnictwo dzieci, zwłaszcza dzieci romskich, które trafiają do gangów żebraczych i są gwałcone, kiedy nie potrafią odpowiednio dużo zarobić".

Skinner zwraca jednak uwagę, że niewolnictwo może dotknąć także emigrantów. "Polacy są ofiarami wszelkich form niewolnictwa na całym świecie, m.in. pracy przymusowej - najpopularniejszej i najsłabiej zwalczanej formy zniewolenia".

Mimo tego nasz rząd - zdaniem Skinnera - niezbyt skutecznie walczy ze zjawiskiem niewolnictwa. "Wasz rząd za słabo zajmuje się handlem ludźmi do pracy, zwłaszcza mężczyznami, który staje się coraz powszechniejszym zjawiskiem w Europie Zachodniej i Środkowej. Co więcej, policja nie do końca radzi sobie z wyszukiwaniem i chronieniem poszkodowanych. Ale już reakcja na niewolnictwo seksualne jest zdecydowana. Osoby wyzwolone zwykle dostają ochronę podczas śledztw. W ciągu ostatnich trzech lat polskie sądy skazały 175 przemytników."

W Polsce książka Benjamina Skinnera ukaże się w marcu w wydawnictwie Znak.