Kelner podchodzi do stolika z tacą i kładzie na środku stolika czarne, puste opakowanie na CD. Obok tego opakowania są dwie słomki i dwa małe pakuneczki. Zachowuje się tak, jakby serwował hamburgera i frytki - taki obrazek jest typowy dla niezwykłego baru.

Stąd ciągły ruch w Route 36. Kelner Roberto przez sześć miesięcy pracy widział już wszystko, na przykład grupę Australijczyków, którzy zatrzymali się w barze na cztery dni. Spali tna miejscu, wychodzili tylko po to, żeby wybrać pieniądze z bankomatu.

Kokaina jest nielegalna w Boliwii. Jednak nikt nie boi się, że zostanie złapany. Kelner z uśmiechem mówi, że właściciel opłacił wszystkich odpowiednich ludzi.

Podróżnicy na swoich blogach wymieniają się informacjami i spostrzeżeniami z wypraw i wielu twierdzi, że Route 36 to najlepszy bar, jaki odwiedzili.