Obrońcy zwierząt ratują dręczone konie
Przetrzymywane przez właściciela - znanego biznesmena - w koszmarnych warunkach konie jeszcze dziś trafią do nowych opiekunów. Pogotowie i Straż dla Zwierząt od rana wywożą ranne i wychudzone zwierzęta ze "stadniny" w Prądzewie koło Łęczycy (woj. łódzkie).
- Dwa lata za męczenie koni?
- Sadysta zabił stado mew
- Koniec koszmaru koni byłego radnego SLD
- Gehenna koni znanego polityka z Łodzi
- Szejkowie przyjechali po araby
- Horror krów holenderskiego hodowcy
- Kancelaria Prezydenta zajmie się koniem
- Konie stratowały dziewczynki w Krakowie
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Konie od wielu miesięcy żyły w tragicznych warunkach, bez czystej wody i ściółki, z nieleczonymi ropiejącymi ranami. Zwierzęta brodziły w odchodach sięgających pół metra. Niektóre z nich były skrajnie wychudzone.
>>> Koniec koszmaru koni byłego radnego SLD
O dramacie koni dowiedziało się Pogotowie i Straż dla Zwierząt w Trzciance. Pracownicy postanowili zabrać umęczone zwierzęta od okrutnego właściciela, którym jest znany biznesmen Krzysztof K., były radny Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Załadunek koni może potrwać nawet cały dzień. Część zwierząt zupełnie zdziczała i jest problem z ich wyłapaniem. Konie trafią do osób, które zadeklarowały, że dadzą im schronienie. Aby mogły na stałe zmienić właściciela, potrzebna jest decyzja wójta gminy.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!