Jeden mandat to za mało - pomyślał pewnie kierowca autokaru, który na A-4 holował drugi autobus. Ruszył w dalszą podróż, za nic mając zakaz holowania na autostradzie i ograniczenie prędkości. 80 kilometrów dalej policja zatrzymała go po raz drugi.
Wrocławscy mundurowi byli zszokowani, gdy zatrzymali na autostradzie dwa autokary, które - jak sądzili - jechały zbyt blisko siebie. Okazało się, że... łączy je linka holownicza.
Kierowca tego pierwszego złamał kilkakrotnie przepisy drogowe. Nie dość, źe holował na autostradzie, to jeszcze jechał z prędkością ponad 100 km/godz. Jakby tego było mało, autokary wyprzedzały kolumnę tirów!
Kierowca dostał nakaz zjazdu z autostrady i 400-złotowy mandat. Mandat przyjął, ale A-4 nie opuścił. Kilka godzin później, 80 kilometrów dalej, autobusy znowu pojawiły się na autostradzie. I tym razem zostały zatrzymane, skierowane na parking, a kierowca dostał drugi mandat.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|