Wysokie premie za trzy tygodnie pracy w ABW
Zaledwie po trzech tygodniach pracy troje zastępców szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego dostało wysokie premie - dowiedział się DZIENNIK. Ludzie ze służb twierdzą, że wiceszefowie agencji otrzymali po około 10 tysięcy złotych nagrody.
- ABW broni swojego szefa
- Tusk powinien zawiesić szefa ABW
- Były szef ABW: Ktoś mnie śledzi
- Szefowie tajnych służb powołani nielegalnie?
- Starcie agencji: CBA ściga szefa ABW
- Schetyna: Nagroda dla szefa ABW kompromitująca
- Nowy szef ABW zadbał o interesy Solorza?
- Człowiek Millera wraca do ABW
- Zagadkowa kariera szefa tajnych służb
- Powołanie szefa ABW do Trybunału?
- "Były szef ABW działał na zlecenie Ziobry"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Troje swoich zastępców Krzysztof Bondaryk mianował 4 grudnia zeszłego roku. Zostali nimi ppłk Jacek Mąka, który wcześniej w ABW był doradcą Bogdana Święczkowskiego (szefa z nadania PiS) oraz ppłk Paweł Białek i Zdzisław Skorża, którzy jeszcze w listopadzie 2007 roku byli poza służbą. W okolicy świąt Bożego Narodzenia, a więc niemal od razu po objęciu stanowisk, spotkał ich miły gest ze strony szefa, bo - jak twierdzą informatorzy DZIENNIKA - otrzymali wysokie nagrody.
"Gdzie jest druga firma, która po niespełna miesiącu pracy daje takie premie" - komentuje jeden z naszych rozmówców z tajnych służb. Funkcjonariusze wewnątrz Agencji ukuli nawet specjalne określenie dla tych premii. Mówią o nich bondarykówki.
O nagrody dla nowego kierownictwa Agencji zapytaliśmy ABW jakiś czas temu. Rzecznik major Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska zasłoniła się tajemnicą. "W tej sprawie Agencja nie udziela informacji" - odpowiedziała. Poinformowała jedynie, że sam szef ABW nie otrzymał od czasu objęcia stanowiska żadnej nagrody.
Jak się dowiadujemy, wysokich premii nie dostało wielu oficerów. Pominięto głównie tych, którzy swoje stanowiska objęli jeszcze za czasów rządów PiS. "Chodzi o ludzi awansowanych zarówno w czasach premiera Marcinkiewicza, jak i Kaczyńskiego. Albo dostali niewielkie pieniądze, albo niższe niż ci z nowego zaciągu" - mówi DZIENNIKOWI rozmówca ze służb.
Przypomnijmy, że DZIENNIK ujawnił wysokość nagrody, którą dostał szef ABW z czasów PiS z okazji 87. rocznicy Bitwy Warszawskiej. Bogdan Święczkowski otrzymał wtedy od premiera Jarosława Kaczyńskiego 18 tysięcy złotych.
Obecny szef ABW Krzysztof Bondaryk swojego poprzednika rozlicza skrupulatnie z każdej złotówki. W wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" z początku lutego wypomniał Święczkowskiemu płacenie służbowymi pieniędzmi za posiłki w restauracjach: Sfinks, San Marzano i Mexicana. W trakcie czternastu miesięcy Święczkowski miał wydać na te posiłki 12,5 tys. zł.
Ujawnianie wydatków poprzedniego kierownictwa ABW ma prawdopodobnie związek z audytem przeprowadzanym w Agencji. Od początku grudnia czterdziestu oficerów podlegających bezpośrednio Bondarykowi poszukuje nieprawidłowości w działaniu Agencji za rządów PiS. "Kontynuowane są prace mające na celu ustalenie, czy na przestrzeni ostatnich dwóch lat działalności w ABW była zachowana zasada praworządności" - napisała w mailu do DZIENNIKA major Koniecpolska-Wróblewska.
Pierwsze efekty audytu trafiły już do prokuratury i sejmowej komisji służb specjalnych. Jak ujawnił DZIENNIK chodzi o nielegalny mechanizm zakładania podsłuchów bohaterom afery przeciekowej m.in. Januszowi Kaczmarkowi i Konradowi Kornatowskiemu.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!