Chcesz uratować świat, to zgaś żarówkę
DZIENNIK przyłącza się do wielkiego międzynarodowego przedsięwzięcia ekologów z całego świata i razem z nimi apeluje: zgaś żarówkę na godzinę. Wspólnie z WWF Polska zaczynamy akcję Earth Hour (Godzina dla Ziemi). Zahamowanie zmian klimatycznych to coś, co może zrobić każdy z nas. Wystarczy wyłączyć światło.
- Ograniczenie CO2 to nie tylko ekologia
- Rozwód jest... nieekologiczny
- Już tylko Ameryka nie chce walczyć o klimat
- Warszawa pogrąży się w ciemnościach
- Ekologia musi się opłacać
- Podstępny pożeracz prądu
- Ekolodzy skarżą "Gwiezdny Cyrk" do sądu
- Zobacz, jak poznaniacy zarobią 20 mln zł
- Rośliny wyrosły z... miłości
- Australijczycy mają sposób na globalne ocieplenie?
- Oceany kontra globalne ocieplenie
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zatrzymanie globalnego ocieplenia to nie tylko sprawa polityków. To coś, na co wpływ ma każdy człowiek. Akcja Earth Hour, którą DZIENNIK zaczyna wspólnie z WWF Polska, w naszym kraju
odbędzie się po raz pierwszy. Apelujemy: w najbliższą sobotę dołącz do grona ludzi, którym zależy na zahamowaniu globalnego ocieplenia na naszej planecie. O godz. 20 wyłącz na godzinę
żarówkę. Taka godzina nie uratuje jeszcze klimatu, ale może zwrócić uwagę wielu ludziom, że wystarczy mieć w domu o jedną zgaszoną żarówkę mniej, a w skali globalnej daje to ogromną
oszczędność energii. A produkcja energii jest jedną z przyczyn narastającego ocieplenia.
WWF organizuje akcję Earth Hour po raz drugi. Pomysł powstał rok temu w Australii. Właśnie tam, bo Australia jest w czołówce państw lekceważących zmiany klimatyczne. "Jak
uświadomić ludziom, że każdy z nich, zmniejszając zużycie energii w swoim domu, przyczynia się do zatrzymania zmian klimatu? Jak zaszczepić w nich nawyk gaszenia zbędnie palącej się
żarówki?" - zastanawiali się australijscy ekolodzy.
Z pomocą przyszedł im paradoksalnie kryzys paliwowy w Tajlandii. "Gdy zabrakło paliwa, władze państwa namawiały rozmaitymi akcjami obywateli do oszczędzania ropy i benzyny" -
opowiada DZIENNIKOWI Greg Bourne, szef WWF Australia. "Pomyśleliśmy, że my w podobny sposób możemy wpłynąć na Australijczyków, by oszczędzali energię. I wtedy powstał pomysł
akcji".
WWF obliczył, że gdyby w samej Australii sektor komercyjny wyłączył światła w nieużywanych w danej chwili pomieszczeniach budynków i zastosował u siebie energooszczędne technologie,
zredukowałby emisję gazów cieplarnianych w skali roku o 70 do 80 proc. A gdyby niepotrzebne światła i urządzenia wyłączono we wszystkich australijskich domach, emisja gazów zostałaby
zmniejszona o przynajmniej 5 mln ton na rok. To tak jakby po tamtejszych drogach przez rok jeździło 1,5 mln mniej samochodów (w 2001 r. w Australii było zarejestrowanych 2,2 mln samochodów
ciężarowych i 9,8 mln osobowych).
Pomysł Earth Hour podchwyciła burmistrz Sydney Clover Moore, która w 2007 r. zaczęła namawiać wszystkie przedsiębiorstwa miejskie, pracowników i mieszkańców do wsparcia akcji.
"Wszyscy powinniśmy dołączyć do społeczności organizującej Godzinę dla Ziemi" - przekonywała Moore.
Efekt był taki, że ponad 2 mln obywateli i 2 tys. największych australijskich korporacji o tej samej porze na godzinę zgasiło żarówki. Zaoszczędzono 10 proc. energii. W tym roku chęć
uczestniczenia w Earth Hour zgłosiły miasta z całego świata. W Polsce - Warszawa i Poznań. Na świecie: Toronto i Ottawa w Kanadzie, Atlanta, San Francisco i Chicago w USA, Londyn, Dublin,
cztery największe miasta Danii, izraelski Tel Aviv i tajlandzki Bangkok, Manila na Filipinach i Sydney w Australii. WWF szacuje, że w sobotę światła na godzinę zgasi blisko 30 mln osób. A ty?
- pyta DZIENNIK.
Więcej o akcji czytaj już w jutrzejszym numerze DZIENNIKA























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!