Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Czwarty zły policjant w sprawie Olewnika

2008-04-29 | Ostatnia aktualizacja: 10:47 | Komentarze: 0 | skomentuj

Trzech policjantów, którzy wczoraj usłyszeli zarzuty niedopełnienia obowiązków w sprawie Krzysztofa Olewnika, może okazać się jedynie pierwszymi w serii aresztowań. Z informacji DZIENNIKA wynika, że jest jeszcze czwarty, który może mieć problemy z prokuratorem. Funkcjonariusz z Płocka był widziany ze sprawcami porwania, kiedy kłócił się o pieniądze.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Zarzutów dla Remigiusza M., Macieja L. i Henryka S. można się było spodziewać od dawna - prokuratorska analiza sprawy Olewnika z 2007 r., do której udało się dotrzeć DZIENNIKOWI, wymienia ich wprost jako podejrzewanych. Ale wskazuje na jeszcze jednego policjanta z płockiej policji Wojciecha K.

"W kręgu osób podejrzewanych o współudział w uprowadzeniu lub o kontakt z jego sprawcami powinni znaleźć się (...) uczestnicy spotkania towarzyskiego w domu Krzysztofa Olewnika ze szczególnym uwzględnieniem Wojciecha K." - taki wniosek wyciągnęli olsztyńscy śledczy szukający odpowiedzi na pytanie, dlaczego śledztwo było prowadzone tak nieudolnie, że porwany z własnego domu 24-letni chłopak po dwóch latach przetrzymywania został zabity mimo przekazania okupu.

W analizie padają oskarżenia. Najcięższe to słowa świadka, znajomego jednego ze sprawców. Człowiek ten przypadkowo widział w 2004 r. spotkanie porywacza z dwoma mężczyznami. Wybuchła między nimi kłótnia o kilkadziesiąt tysięcy złotych. Świadek na zdjęciach rozpoznał Wojciecha K.

A były jeszcze inne poszlaki - telefony. W 2003 r. do Sławomira Kościuka i Wojciecha Franiewskiego, czyli morderców Olewnika, ktoś dzwonił z ulicznych automatów za pomocą trzech kart telefonicznych. Z każdej karty przynajmniej raz dzwoniono z budki w miejscowości, gdzie wówczas mieszkał policjant. Nie dość tego - z tych kart wykonano również połączenie do Komendy Miejskiej Policji w Płocku na numer aparatu, z którego korzystał Wojciech K. Te wszystkie ślady nie zostały jednak wykorzystane przez poprzednie ekipy śledcze.

"Wojciech K. powinien zostać pokazany świadkowi, a potem powinien mu zostać postawiony zarzut” - napisali w analizie olsztyńscy śledczy, którzy przejęli i zakończyli sprawę porwania.

Również prawnicy Olewników dziwią się, że policjanta na razie nie ma wśród podejrzanych.

"My też mamy wątpliwości co do osoby Wojciecha K. i mamy nadzieję, że jego zachowanie zostanie wyjaśnione przez prokuratora" - mówi DZIENNIKOWI pełnomocnik rodziny Olewników, mecenas Ireneusz Wilk.

Ten kolejny policyjny trop wskazujący na związki porywaczy z funkcjonariuszami może tłumaczyć, dlaczego śledztwo było tak nieudolne. "Wszystkie tzw. błędy w sprawie to nie jest indolencja, bo nie popełniłby ich student kryminalistyki. To była przestępcza działalność, a nie zaniedbania" - mówił nam znany kryminolog Brunon Hołyst.

Daniel Walczak
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «