"Naszymi klientami są zazwyczaj młodzi ludzie, którzy wierzą, że po rozwodzie ułożą sobie życie od nowa" - mówi DZIENNIKOWI Zuzanna Kuczbajska ze Ślubnej Pracowni, która organizuje wesela i wieczory panieńskie. Firma od roku ma w swojej ofercie również imprezy rozwodowe. "Gdy po raz pierwszy zamieściliśmy taką informację, wzbudziło to sporo niechęci. Słyszeliśmy, że rozwód to życiowa tragedia i nie ma się z czego cieszyć. Ale od niedawna rozdzwonił się telefon i coraz więcej osób pyta o takie imprezy" - dodaje.

Najczęściej inicjatorkami rozwodowych party są kobiety. "Imprezy do złudzenia przypominają wieczory panieńskie, tyle tylko, że zamiast żegnać się z wolnością, świętuje się jej odzyskanie" - tłumaczy Michał Brenczewski, menedżer winiarni Masztalarnia w Poznaniu, który w tym roku zorganizował już dwa rozwodowe przyjęcia.

Jak wygląda taka impreza? "Obowiązkowo musi być tort, który od weselnego smakołyku różni się jednak tym, że krojenia dokonuje się w pojedynkę. A zaczyna się od ścięcia maczetą figurki byłego męża lub żony" - opowiada Brenczewski. Tradycyjne oczepiny zastępuje palenie aktu ślubu, a zamiast mów weselnych goście opowiadają złośliwe kawały o byłym małżonku. "Są także kajdanki, które symbolicznie rozcina była małżonka" - dodaje.

Także oprawa muzyczna nawiązuje do tematyki rozwodowej. "U nas hitem była <Małgośka> Maryli Rodowicz. Wszystkie śpiewałyśmy gromko, że <on nie jest wart jednej łzy>" - wspomina 34-letnia Dorota, dyrektor kreatywna w agencji reklamowej w Warszawie, która uczestniczyła już w kilku imprezach z okazji „uwolnienia”. Zaproszeni goście przynoszą też prezenty. Hitem są termofory, seksowna bielizna, pejcze i tarcza z podobizną byłego partnera.

Te zwyczaje nie podobają się psycholożce Małgorzacie Ohme. "Na takich imprezach panuje sztuczna wesołość. A tak naprawdę w ten sposób jedynie podtrzymujemy schemat, że rozstajemy się z partnerem w atmosferze złości" - mówi DZIENNIKOWI. Jej zdaniem zamiast organizować huczną imprezę, lepiej przemyśleć wszystko w spokoju i oswoić się z rozwodem.

W Polsce rozwodzi się co roku około 65 tysięcy par.