Przemysław P., pseudonim Plankton, jest podejrzany o zabójstwo mężczyzny we Włocławku w maju zeszłego roku. Były to prawdopodobnie gangsterskie porachunki. "Plankton" był bowiem członkiem gangu "Niedzióły". Grupa ma na koncie ofiary, brutalne wymuszenia, handel ludźmi i narkotykami. Na szczęście CBŚ udało się rozbić gang kilka miesięcy temu.

Przemysław P. ukrywał się w tym czasie na Islandii. Do tego kraju uciekło wielu polskich gangsterów. Wiedzą, że to spokojne państwo, w którym policja nie przywykła do walki z przestępcami. W dodatku Islandia nie podpisała umów z Unią Europejską w sprawie ekstradycji przestępców.

Gangster być może ukrywałby się jeszcze długo, ale jego sprawę nagłośnił Sławomir Sikora. To pierwowzór jednego z bohaterów filmu "Dług". Do Islandii pojechał, by znaleźć spokój i odpocząć od Polski. Ale, jak stwierdził, trafił w sam środek "polskiego piekiełka".

"Plankton" napadł go w Wielkanoc. Obaj znali się z czasów, kiedy siedzieli w więzieniu. Sikora został pobity, a na koniec gangster pokazał mu przyrodzenie. To więzienny sposób na dotkliwe upokorzenie.

Bohater "Długu" nagłośnił sprawę. Pokazały go najważniejsze islandzkie media. Złapanie "Planktona" nie było jednak sukcesem islandzkiej policji. Gangster sam zgłosił się na posterunek. Dzięki naciskom Sikory szybko przeprowadzono procedurę ekstradycji i "Plankton" wylądował w Polsce. Dzisiaj trafił do prokuratury we Włocławku.

Dla Sikory cała sprawa może się jednak skończyć nieprzyjemnie. Islandia zastanawia się nad ograniczeniem prawa imigracji dla osób z kryminalną przeszłością. A przecież Sikora odsiadywał wyrok za morderstwo. Może go więc czekać przymusowe wydalenie z Islandii.