To była cała sieć małych fabryczek w kilku powiatach województwa małopolskiego. Alkohol wytwarzany był w skandalicznych warunkach. Wystarczy przeczytać zestaw składników, by dostać zawrotów głowy.

"Alkohol produkowany był na bazie rozcieńczalnika do lakieru, z deszczówki, w której pływały żaby, a dla lepszego <kopa> producenci dodawali wody z gaszonego wapna" - wylicza rzecznik małopolskiej policji Dariusz Nowak.

Gangsterzy dolewali potem aromatów owocowych i barwników, żeby alkohol nie śmierdział rozpuszczalnikiem. Wódkę wysyłali w Polskę. Sprzedawali ją nawet w okolicach bimbrowni. Była reklamowana jako "alkohol z pewnego źródła".

Produkcję wódki na rozpuszczalniku i wodzie z bajora gangsterzy zaczęli we wrześniu. Od tej pory udało im się sprzedać tysiące litrów alkoholu. Policjanci znaleźli w oborach i stodołach 2600 litrów gotowego spirytusu i 6200 litrów zacieru. Zabezpieczono ogromne ilości etykiet różnych wódek, banderoli, nakrętek, a nawet okolicznościowych opakowań na butelki.

W ręce policjantów i straży granicznej wpadło sześciu gangsterów. Mają od 28 do 64 lat. Ale to nie koniec zatrzymań, bo policjanci zapowiadają kolejne. Producenci wątpliwej jakości wódki mogą spędzić za kratkami nawet osiem lat.