Te samoloty ochronią Polaków
Służący w Afganistanie polscy żołnierze dostaną wkrótce mocne wsparcie w postaci 12 bezzałogowych samolotów rozpoznawczych. Maszyny, które kupuje Ministerstwo Obrony Narodowej, są im pilnie potrzebne. Posłużą m.in. do patrolowania przecinającej polską strefę drogi Kabul - Kandahar, coraz częściej atakowanej przez talibów - czytamy w DZIENNIKU.
- Izrael wybiera McCaina
- Bryza w polskiej armii
- Herkules przyleci najwcześniej na gwiazdkę
- Talibowie zmienili Kabul w miasto strachu
- Chcieli zabić naszych żołnierzy
- Talibowie zaatakowali autobus, zabili 30 osób
- Polski sprzęt tuła się po świecie
- Sąd żąda ekshumacji ofiar z Nangar Khel
- Z Kabulu prosto na wiceszefa MSZ
- Trzy "Jastrzębie" wylądowały w Krzesinach
- Oto pierwszy polski bezzałogowy szpieg
- Nie chcemy być tylko tu, gdzie pozwala ONZ
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Jest nawet gorzej niż w Iraku, bo tutejsi mieszkańcy nigdy nie będą naszymi przyjaciółmi. Nie jesteśmy tu dla zabawy, tu jest wojna" - mówili reporterom DZIENNIKA Polacy stacjonujący w prowincji Ghazni, nad którą przejęliśmy kontrolę w ubiegłym tygodniu.
Do strzelaniny z talibami dochodzi tam prawie codziennie. W poniedziałek stacjonujący w bazie Warrior żołnierze z grupy szybkiego reagowania musieli wspomóc oddział afgańskiej armii, który stoczył potyczkę z blisko setką rebeliantów próbujących zablokować jeden z mostów na drodze do Kandaharu.
Patrolowanie tej biegnącej z Kabulu strategicznej drogi, którą poruszają się konwoje zaopatrzeniowe sił międzynarodowych, to ciągłe ryzyko. W jej pobliżu talibowie coraz częściej podkładają zdalnie detonowane ładunki wybuchowe.
To dlatego dowództwo polskiej armii zdecydowało się przyspieszyć procedurę zakupu bezzałogowych samolotów rozpoznawczych o większym zasięgu. Jeszcze kilka miesięcy temu MON chciał kupić samoloty zdolne patrolować teren w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Analizy wykazały jednak, że w Afganistanie potrzebne będą maszyny o trzy-, czterokrotnie większym zasięgu.
"Te samoloty mogą wisieć w powietrzu praktycznie bez przerwy. Dzięki temu są w stanie kontrolować dłuższe odcinki tras, którymi będą się przemieszczać nasi żołnierze, i wykrywać takie zagrożenia jak np. próby podłożenia ładunku wybuchowego" - mówi rzecznik dowództwa operacyjnego sił zbrojnych ppłk Dariusz Kacperczyk.
Bezzałogowce, które kupimy, mają jeszcze jeden atut: mogą przenosić uzbrojenie - rakiety lub bomby. "Jeden taki samolot z rakietą jest w stanie zastąpić pluton żołnierzy. Siedząc w bazie, patrząc na monitor, operatorzy mogliby wykryć wrogi obiekt, naprowadzić na niego pocisk i zniszczyć go. Samolot tylko wracałby po kolejną rakietę" - mówił dowódca wojsk lądowych gen. Waldemar Skrzypczak.
Kontrakt na dostawę maszyn ma być podpisany jeszcze w tym roku.
p
Bezzałogowce, które chce kupić polska armia, mają zasięg do 300 km i mogą utrzymywać się w powietrzu przez 10 - 12 godzin.
Jednym z ich atutów są niewielkie rozmiary. Rozpiętość ich skrzydeł wynosi niewiele ponad 10 m. Osiągając maksymalny pułap ponad 5 km, są bardzo trudne do wykrycia. Jednocześnie dzięki bardzo czułym kamerom zdolne są na bieżąco przekazywać obraz z pola walki. W razie potrzeby mogą być uzbrojone w rakiety zdolne razić nawet czołgi lub laserowo kierowane bomby.
Według branżowej "Skrzydlatej Polski" zakup 12 samolotów wraz z zestawami do ich obsługi będzie kosztował budżet 150 - 175 mln zł. Wśród możliwych dostawców wymieniane są izraelskie firmy produkujące trzy typy bezzałogowców: Hermes 450, Searcher Mk II oraz Aerostar.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!