Wielka wojna o karpia
Kłótnia pomiędzy polskimi emigrantami a właścicielem jednego ze stawów rybnych w środkowej Anglii przybrała niebotyczne rozmiary. Brytyjczyk zakazał Polakom korzystania z jego łowiska, bo złowione ryby zamiast wypuszczać zjadają. Polacy żądają cofnięcia zakazu.
- Uczciwy Polak bohaterem na Wyspach
- Świąteczny karp będzie koszmarnie drogi
- Polacy uciekają z Wysp. Do Australii
- Polacy będą mieli własne szkoły w Szkocji?
- Coraz mniej ryby w rybie
- Co musisz skończyć, by zabić karpia
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Tony Booth, właścicel stawów Grimsby, wydał oświadczenie, że zakazuje wędkarzom z Europy Środkowo-Wschodniej - przede wszystkim z Polski - łowić ryby, a szczególnie karpie w swoim stawie.
Później na łamach lokalnej gazety powtórzył swoje postanowienie: "Zamiast wypuścić złowione ryby na wolność, wolą je zjadać. Pójdę do więzienia, a zakazu połowu nie cofnę" - napisał Booth.
Emigranci protestują i uważają zachowanie Anglika za dyskryminację na tle rasowym. Jedna z największych organizacji polonijnych Zjednoczenie Polskie zapowiedziała nawet złożenie skargi do Komisji Równości i Praw Człowieka, jeśli Booth nie cofnie zakazu.
Zjednoczenie twierdzi również, że rozumie obawy właściciela łowiska, ale sugeruje, aby pociągał do odpowiedzialności poszczególnych złodziei, a nie nakładał ogólne zakazy. Właściciel tymczasem uważa, że Polacy mimo tłumaczenia im, że tutaj łowi się dla samej przyjemności, a nie na obiad, nie rozumieją.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!