Dziennik.plKraj

Czwartek, 16 lutego 2012

Imieniny: Danuty, Julianny, Daniela

Kryzys dopadł agencje towarzyskie

2009-02-16 | Ostatnia aktualizacja: 11:06 | Komentarze: 0 | skomentuj
Kryzys dopadł agencje towarzyskie

Kryzys dopadł agencje towarzyskie Fot. BliznetsovShutterstock.com / Inne

Widmo kryzysu gospodarczego zajrzało w oczy właścicielom... agencji towarzyskich. Wszystko przez to, że oszczędni klienci coraz częściej wybierają miłość bez pośredników. Wiele agencji, by zatrzymać gości, już po pierwszej wizycie rozdaje karty stałego klienta, oferuje gratisowy masaż lub... drugą panią w cenie jednej.

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Na zastój w interesie skarży się połowa katowickich agencji towarzyskich. Na parkingu przed Babilonem nawet w piątek wieczorem nie jest trudno o wolne miejsce. Klienci rzadziej odwiedzają też klub nocny Relaks. "Czasem tak mi się nudzi, że lecę do sklepu po jakiś kolorowy magazyn do poczytania" - przyznaje barmanka z Relaksu.

Kryzys wyjątkowo dał się we znaki agencjom w Chorzowie. Dwie najpopularniejsze - Styks i Sfinks - prowadzą już prawdziwą wojnę o klienta.

"Najpierw na moim budynku konkurencja powiesiła swój baner, a potem pod moje drzwi przysłała swoich ludzi, niby do jego pilnowania. W rzeczywistości jednak zablokowali dojazd do mojego klubu i odsyłali taksówki do swojego" - żali się pan Adam, właściciel Styksa.

"Ludzie ze Styksa zamalowali moje reklamy farbą i rozbili szyby w lokalu, w którym chciałem otworzyć ekskluzywne solarium" - ripostuje pan Janek, właściciel Sfinksa.

Spadek obrotów odnotowuje katowicki Kenzo. "Wcześniej wpadały do nas większe grupy, teraz pojedyncze osoby" - przyznaje jeden z menedżerów. Klub szykuje specjalne zniżki, które mają przyciągnąć klientów.

Na brak zainteresowania nie narzeka za to 18-letnia Sandra, która oferuje swoje wdzięki w internecie, w zakładce "zalotne nimfomanki". Wcześniej pracowała w agencji towarzyskiej, teraz przyjmuje klientów u siebie w domu. "Adoratorów mam sporo. Nawet zdarza się, że po trzech dziennie. Panowie odwracają się od agencji, bo tam jest drożej i nie można się targować o cenę" - mówi dziewczyna.

Według Andrzeja Sawickigo, eksperta z Centrum im. Adama Smitha, krach finansowy sprzyja poszukiwaniu płatnej miłości. "Kiedy kryzys dał o sobie znać, mnóstwo ludzi straciło pracę albo musiało zrezygnować z nieopłacalnych już zajęć dodatkowych. Mają więcej czasu. Stres związany ze zmianami w pracy muszą jakoś rozładować. Albo płacą za seks, albo zacieśniają relacje z osobami, które wcześniej zaniedbywali" - mówi Sawicki.

Zdaniem eksperta, w seksbiznesie też panują zasady rynkowe. "Agencje dla wielu są już za drogie, nie dziwię się, że wybierają tańsze rozwiązania" - podkreśla ekonomista.

cis
Źródło: Dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
    «