Zientarski pod sąd? Psychiatrzy są bezradni
Prawie dwa miesiące - tyle opóźnienia ma już opinia biegłych o stanie zdrowia Macieja Zientarskiego. Miała wpłynąć pod koniec czerwca, ale najszybszym możliwym terminem jest teraz 10 lipca. Od tej opinii zależy, czy dziennikarz stanie przed sądem za tragiczny wypadek sprzed ponad roku.
- Maciej Zientarski uniknie sądu
- Zientarski zbadany. Odpowie za wypadek?
- Maciej Zientarski już wyzdrowiał?
- Maciej Zientarski siada za kierownicę
- Zientarski wciąż nie odzyskał pamięci
- Rodzina walczy o opiekę nad Zientarskim
- Zamiast Zientarskiego przesłuchają lekarzy
- Zientarski: Nie dobijajmy kierowców podatkiem
- Wypadek ujdzie Zientarskiemu na sucho
- Zientarski: Źle szukamy przyczyn wypadków
- Zientarski zdrowszy. Wraca śledztwo
- Przesłuchają Zientarskiego jeszcze w lipcu?
- Dziennikarz stanie przed sądem za wypadek ferrari
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Śledztwo w sprawie wypadku zawieszone jest od września ze względu na zły stan zdrowia Zientarskiego. Badający go wtedy biegli uznali, że nie można go przesłuchać. Nowe badania zrobiono na początku maja. Zientarskiego badał zespół biegłych, w skład którego wchodziło dwóch psychiatrów, psycholog i neuropsycholog.
Ale ich oficjalna opinia nadal nie wpłynęła do prokuratury. Najpierw miała być dostarczona w połowie maja, potem na początku czerwca. Wtedy zaczęto mówić o końcu miesiąca, a teraz padła nowa data: 10 lipca.
>>>Rodzina walczy o opiekę nad Zientarskim
Dlaczego to trwa aż tyle czasu? Biegli wyjaśniają, że nie jest to standardowa opinia, której sporządzenie zajmuje zazwyczaj kilkanaście dni. Opóźnienie sięga już jednak prawie dwóch miesięcy.
Czy prokuratura zdecyduje się na zmianę biegłych? Raczej nie. "Możemy na przykład wyznaczyć nowy skład biegłych, uznając, że ci są nieodpowiedzialni i nie wywiązują się z terminów. Ale to jeszcze bardziej wydłuży całą sprawę" - tłumaczy tvn24.pl prok. Radosław Skiba z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
>>>Ojciec Zientarskiego: Źle szukamy przyczyn wypadków
Prokuratura utrzymuje, że to Zientarski był kierowcą czerwonego ferrari, które w lutym 2008 roku uderzyło w wiadukt na warszawskim Ursynowie. Auto pędziło przynajmniej z prędkością 150 km/h, w miejscu gdzie przepisy dopuszczają 50 km/h. W doszczętnie spalonym ferrari zginął dziennikarz Jarosław Zabiega, Zientarski przeżył cudem. Za spowodowanie wypadku grozi mu do ośmiu lat więzienia.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!