Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Fabryki sztuki pogrążone w kryzysie

2009-07-12 | Ostatnia aktualizacja: 11:22 | Komentarze: 0 | skomentuj

Jeff Koons - jeden z dziesięciu najdroższych żyjących artystów - przechadza się po swojej pracowni. Mówi do kamery: "To moje studio". Ale miejsce wygląda raczej na małą fabrykę. On sam też nie przypomina twórcy. Elegancka koszula wpuszczona w spodnie i grzeczna fryzura sprawiają, że wygląda na biznesmena w porze lunchu. I właściwie nim jest.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Koons oprowadza reporterkę internetowej telewizji galerii Tate po swojej fabryczce sztuki. W jednym pomieszczeniu kilka osób maluje wielkoformatowy obraz. W drugim ubrani w maski i kombinezony pracownicy szlifują rzeźby. Robota jak na taśmie produkcyjnej. A Koons opowiada, czym kto się zajmuje. On sam wyłącznie projektuje i sygnuje prace nazwiskiem. "Kwestia współpracy artystów z asystentami jest sporna. Artyści wszelkiej maści pracują z uczniami, prowadzą swego rodzaju sklepy produkujące sztukę. Artysta staje się dziś kimś w stylu reżysera, producenta filmowego" - mówi DZIENNIKOWI William Hollinster, amerykański kurator i krytyk.

Koons, geniusz współczesnego kiczu i monumentalnych rzeźb, pokazuje projekt swojego największego dzieła. Replika parowozu z lat 40. wykonana z aluminium w naturalnych rozmiarach ma zawisnąć na 50-metrowym dźwigu. Jego koła będą się obracać, a z komina ma buchać dym. Pod całością mają się przechadzać widzowie. Koszt wykonania: 25 milionów dolarów, co czyni z pracy najkosztowniejsze przedsięwzięcie artystyczne wszech czasów. Pracę zamówiło kalifornijskie Los Angeles Country of Art. Czy jednak w czasach kryzysu fabryka Koonsa będzie miała okazję ją przygotować? Nie wiadomo. Choć projekt powstał już dwa lata temu, dyrektor LACMA przyznał w lutym tego roku, że na wykonanie będzie trzeba poczekać co najmniej cztery lata. W czasach recesji trudno znaleźć pieniądze na tego rodzaju przedsięwzięcia. Co więcej, finansowe problemy dotykają już nawet największe i najbardziej prestiżowe amerykańskie muzea sztuki.

Słynne MOCA z Los Angeles znalazło się na granicy bankructwa. Nowojorska MOMA straciła swojego największego sponsora - bank Lehman Brothers. National Academy of Design było zmuszone sprzedać kilka prac, aby zdobyć pieniądze na bieżące utrzymanie. O nowych zakupach nie ma raczej mowy. A i coraz bardziej powściągliwe są wielkie korporacje, które drogą sztukę kupowały dla prestiżu. Najboleśniej dotyka to właśnie twórców biznesmenów w stylu Koonsa prowadzących manufaktury zatrudniające dziesiątki, a czasem nawet setki pracowników.

Jeszcze w kwietniu Damien Hirst, najpotężniejszy człowiek świata sztuki według "ArtReview", zapewniał, że ekonomiczny kryzys go nie dotyczy. Ba, był święcie przekonany, że kryzys jest korzystny dla twórców. - Myślę, że artyście zawsze łatwiej jest tworzyć w trudnych czasach - zapewniał w rozmowie z Reutersem. Rzeczywiście, we wrześniu zeszłego roku, dokładnie w dniu, w którym upadł Lehman Brothers, 218 prac Hirsta sprzedało się na aukcji za rekordową sumę 111 milionów funtów. Szacowano, że w tym roku brytyjski artysta zarobi około 20 milionów. Nic z tego. Hirst zwalnia pracowników swoich fabryk. A ma aż trzy. W jednej z nich powstała słynna czaszka - wykonaną z platyny, wysadzaną ponad 8 tysiącami diamentów pracę sprzedano za 100 milionów dolarów grupie złożonej z tajemniczych inwestorów. Dziś byłoby to niemożliwe.

Przez potencjalnych inwestorów Hirst postrzegany jest już nie jako artysta, a marka. Podobna do General Motors czy raczej produkującego dużo bardziej luksusowe auta Daimlera. I podlegająca takim samym rynkowym prawom. Jej akcje spadają, bo korporacje, które były jednym z głównych klientów Hirsta, nie mają pieniędzy. "Nikt zawczasu nie pomyślał, że w dobie kryzysu trzeba zwolnić z masową produkcją. Kolekcjonerzy nie są już specjalnie zainteresowani tego rodzaju sztuką" - twierdzi w rozmowie z DZIENNIKIEM Sacha Craddock, krytyk sztuki, kurator londyńskiej Bloomberg Gallery. I tak Hirst zatrudniający blisko 200 pracowników pożegnał się z co dziesiątym z nich, a szykowane są kolejne cięcia. Popyt na drogą sztukę spada w wielkim tempie. Obroty największego domu aukcyjnego Sotheby’s w ciągu jednej dekady zmniejszyły się dwukrotnie - z 345,8 milionów dolarów spadły do 166,2 milionów. Nawet dzieła klasyków współczesnej sztuki takich jak Andy Warhol sprzedają się poniżej wyceny specjalistów.

Max Fuzowski, współpraca: Karolina Szmytko
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «