ABW na tropie potężnej afery drogowej
Służby specjalne prowadzą gigantyczne śledztwo, które może wstrząsnąć rynkiem budowy dróg i autostrad w Polsce - ujawnia "DGP". Zatrzymano już siedem osób. Zarzuty korupcji usłyszeli m.in. prezes firmy Strabag i wpływowy urzędnik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
- Oto hit wśród przestępstw gospodarczych
- Tajny raport Pitery pogrąża wiele osób
- Afera u operatora Ery. Będą zatrzymania
- Hiszpanie popsuli polskie drogi
- CBA tropiło autorytety. Mamy wielką aferę
- Wielka wpadka. Za dużo losów wygrało
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Oficjalne informacje o śledztwie są niezwykle skąpe. Wiadomo, że prowadzą je funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego pod nadzorem prokuratorów z wydziału przestępczości zorganizowanej i korupcyjnej w Warszawie. "Mogę ujawnić, że w tym tygodniu na nasz wniosek zostało zatrzymanych siedem osób. Po przedstawieniu zarzutów i wpłaceniu wysokich kaucji wszyscy zostali zwolnieni. Dostali również zakaz udziału w postępowaniach przetargowych" - mówi "DGP" szef wydziału Szymon Liszewski.
Zatrzymani usłyszeli zarzuty wręczania i przyjmowania łapówek. Dodatkowo mieli brać udział w zmowie cenowej. Według naszych nieoficjalnych informacji ustawili przetarg o wartości miliarda złotych. Wśród podejrzanych jest Paweł A., prezes Strabagu - firmy, która może się pochwalić portfelem największych inwestycji drogowych.
"Podejrzewamy, że przedsiębiorcom dał się skorumpować Wojciech D., który do niedawna kierował warszawskim oddziałem GDDKiA" - mówi nasz rozmówca ze służb, zastrzegając sobie anonimowość. "Nic nie wiemy o działaniach służb i prokuratury" - bezradnie rozkłada ręce rzecznik GDDKiA Marcin Hadaj.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że zatrzymania to tylko pierwszy etap śledztwa. "Podejrzewamy, że ten sam mechanizm funkcjonował przy innych przetargach" - mówi osoba znająca kulisy śledztwa. Według naszego informatora kilka potężnych firm budowlanych markowało jedynie konkurencję. W rzeczywistości wcześniej na poufnych spotkaniach umawiały się co do minimalnej ceny, którą zaproponują. Między sobą wyłaniały nawet zwycięzcę. "Układały się, że raz wygra jedna firma, następnym razem druga, czasem przegrany na osłodę zostawał podwykonawcą, a w tym mechanizmie wiecznym przegranym był tylko budżet państwa" - tłumaczy nasz informator.
czytaj dalej >>>























~Donald2011-06-26 15:12
Aferę POdmiecie ten co tuszuje hazardową...
~jarek2011-06-26 15:06
i tak sprawę pozamiatają popłuczyny dzięki swoim sędziom!
~ość2010-08-27 10:31
To stały przekręt. W Warszawie Rembertowie zrobili to samo na ul. Fiszera. Jedna Firma położuła dolomit druga wybrana przez następne władze w przetargu wywiozła go. Ulica faluje.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!