Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Są dowody, że poseł Bestry molestował dzieci

2007-10-12 | Ostatnia aktualizacja: 18:13 | Komentarze: 0 | skomentuj

Zwolnili go z pracy w szkole za molestowanie 12-letniej uczennicy - tak wynika z dokumentów posła Jana Bestrego, pod którymi sam się podpisał. Ale, jak ustalił dziennik.pl, sprawa się przedawniła i Jan Bestry uniknie odpowiedzialności. Jedyne, co mu grozi, to polityczne konsekwencje.

Sprawę badał szczeniński PiS. Swoje wnioski przekazał już centrali partii. "Wątpię, żeby tam były rewelacje, które by w znaczący sposób odbiegały od tego, o czym opinia publiczna już wie" - tak skomentował je sekretarz PiS Joachim Brudziński. I zapowiedział, że jeśli zarzuty się potwierdzą, Prawo i Sprawiedliwość będzie apelować do klubu parlamentarnego RLN i do samego Bestrego, by zrzekł się mandatu poselskiego. "Nie wyobrażam sobie współpracy z kimś na kim taki zarzut by ciążył" - dodał.

Poseł uniknie kary, bo 20 lat temu nikt nie zaalarmował milicji o nauczycielu-pedofilu. Jedyne, na co teraz mogą liczyć byłe uczennice Bestrego, to nadzieja, że jego kariera polityczna legnie w gruzach. Sprawa oburzyła premiera. "Osoba, która molestowała dzieci, to jest osoba, której my nie możemy zaakceptować" - zapowiedział Jarosław Kaczyński. I nie zważa na to, że Ruch Narodowo-Ludowy, w którym jest teraz Bestry, wspiera koalicję PiS-LPR-Samoobrona.

A będzie co sprawdzać. W archiwach Szkoły Podstawowej nr 54 im. Króla Maciusia (obecnie im. Janusza Korczaka) w Szczecinie są dokumenty, z których jasno wynika, że poseł Bestry był nauczycielem. W roku szkolnym 1985/86 uczył techniki. Jak doniósł "Super Express", wyleciał z pracy po tym, jak dziewczynki poskarżyły się rodzicom, że całował je, obmacywał i sprawdzał, czy... mają majtki. I najwyraźniej Bestry nie odpierał tych zarzutów, bo pod zwolnieniem sam się podpisał - ujawniła obecna dyrektorka placówki Mirosława Zgrych-Dobersztyn.

Jego ofiary, dziś dorosłe kobiety, w telewizji rozpoznały twarz obecnego posła. "Zobaczyłam tę gębę. To był on! Taki sam jak wtedy, gdy mnie całował..." - powiedziała "Super Expressowi" zszokowana Anna - wtedy 11-latka, dziś matka 12-letniej córki.

Jan Bestry od lat czuje się jednak bezkarny. W 2005 roku z listy Samoobrony dostał się do Sejmu. Potem uciekł z partii Leppera i założył własną. Co mówi na oskarżenia swoich byłych uczennic? Zaprzecza i twierdzi, że cała sprawa to prowokacja i zemsta Samoobrony. Żąda od "Super Expressu" przeprosin i 500 tys. zł na cele społeczne. Zagroził procesem, jeśli dziennikarze nie ugną się pod jego żądaniami.

Agnieszka Wirtwein
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «