Policja przyznaje: Radiowozów używano jak taksówek
Radiowozy są wykorzystywane przez urzędników i policjantów jako taksówki. Po śmierci dwójki policjantów już nikt nie ma w tej sprawie wątpliwości. Ale według Komendy Głównej Policji to zjawisko marginalne, bo w tym roku udowodniono "tylko" 13 takich przypadków.
- Dorn: Latałem, ale tylko służbowo
- Dorn zrobił taksówki z policyjnych śmigłowców
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jednak sprawy udowodnione to jedno. Bo w sumie w 2006 roku badano 56 przypadków wykorzystywania radiowozów do celów prywatnych. Ale i na tym nie koniec. Bo, jak przyznają sami funkcjonariusze Komendy Głównej Policji, jest możliwe, że takich sytuacji było wiele więcej. "Zdajemy sobie sprawę z tego, że mogą istnieć takie przypadki, których policjanci nie zgłosili, np. bojąc się konsekwencji" - mówi rzecznik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Tomasz Skłodowski.
Raport trafił właśnie na biurko ministra Ludwika Dorna. Przygotowano go po tragicznym wypadku nieoznakowanego radiowozu, w którym zginęła dwójka policjantów - sierżant Justyna Zawadka i młodszy aspirant Tomasz Twardo z komisariatu kolejowego w Warszawie. Obydwoje utopili się po tym, jak samochód wpadł do wody w drodze powrotnej z Siedlec, dokąd odwozili byłego dyrektora MSWiA Tomasza Serafina.
Wobec Serafina w prokuraturze toczy się już postępowanie dyscyplinarne. A komendant komisariatu kolejowego, który nakazał policjantom odwiezienie Serafina do domu, został już zawieszony w obowiązkach. Za wydanie tego polecenia grozi mu pięć lat za kratami.
Dziś na warszawskim Cmentarzu Bródnowskim pochowano Tomasza Twardo. W zeszłą sobotę w Garwolinie rodzina pożegnała Justynę Zawadkę.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!