Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowy trop i podejrzany w zabójstwie Grażynki

12 października 2007, 14:57
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Policja szuka jeszcze jednej osoby, która jest zamieszana w brutalne zabójstwo siedmioletniej Grażynki Janas z Wałbrzycha. Śledczy już znają personalia tej osoby. Nie wiadomo jeszcze, jaki miała udział w morderstwie - donosi DZIENNIK.

Policja szuka jeszcze jednej osoby, która jest zamieszana w brutalne zabójstwo siedmioletniej Grażynki Janas z Wałbrzycha. Przez cały czwartek policjanci ustalali, kim może być człowiek, który pomagał Andrzejowi Sz. Wieczorem śledczy już znali personalia tej osoby. Nie wiadomo jeszcze, jaki miała udział w morderstwie.

Wczoraj rano Prokuratura Okręgowa w Świdnicy informowała lakonicznie, że śledztwo w sprawie morderstwa, którym od kilku dni żyje Polska, jest rozwojowe. "Nie mogę wykluczyć, że jeszcze ktoś w tej sprawie zostanie zatrzymany" - mówił nam wczesnym rankiem Andrzej Reczka, szef świdnickiej okręgówki.

Niemal przez cały dzień po dzielnicy Stary Zdrój w Wałbrzychu kręcili się policjanci z miejscowej dochodzeniówki. To dlatego, że - jak nieoficjalnie dowiedział się DZIENNIK - prokuratorzy wpadli na ślad wskazujący, że w zabójstwie Grażynki uczestniczyła jeszcze jedna osoba. Śledczy nie chcieli ujawnić więcej informacji. Zasłaniali się dobrem dochodzenia. "To dowód traseologiczno-medyczno-biologiczny" - mówił tajemniczo Andrzej Reczka. - "Nie mogę powiedzieć, co to jest. Obawiamy się, że to, co zostawiło ten ślad, może zostać ukryte przez domniemanego sprawcę".

Wczoraj po południu okazało się, że policja zna już jego personalia. Rozpoczęły się poszukiwania człowieka, który według prokuratury mógł uczestniczyć w zbrodni.
Tymczasem w kamienicy, gdzie mieszkała dziewczynka, nie gasną emocje. Mirosława M., matka dziecka, niemal nie wychodzi z mieszkania sąsiadów. Ojca nie ma. Ostatnią noc spędził u kolegi z naprzeciwka. Wczoraj w południe pojechał do siostry. Jego mieszkanie jest zaplombowane przez policję. "Nie chcę tam wracać na razie, nie ma po co" - mówi Władysław Janas.

Spędził w areszcie niecałe 48 godzin. Prokuratura uznała, że nie ma dowodów na to, że jest zamieszany w zabójstwo dziecka. "Jestem zdruzgotany i załamany. Nie mogę uwierzyć w to, co się stało" - mówi. Twierdzi, że bardzo kochał Grażynkę. "Ona była taka kochana i dobra. Była moim największym szczęściem, naprawdę" - mówi. Nie wie, co będzie teraz robił, jak żył. Zwrócił się o pomoc do opieki społecznej. Twierdzi, że potrzebuje pomocy psychologa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj