Sąd: Mirosław G. nikogo nie zabił
Nie ma nawet prawdopodobieństwa, że kogokolwiek zabił. Dlatego jeśli wpłaci 350 tys. zł, będzie mógł wyjść na wolność - tak rzecznik warszawskiego Sądu Okręgowego Wojciech Małek tłumaczył, dlaczego nie przedłużono aresztu dla Mirosława G. Prokuratura już szykuje zażalenie na tę decyzję. Chce, by lekarz siedział za kratami.
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Podejrzany o korupcję kardiochirurg usłyszał już 50 zarzutów. Adwokat broniąca Mirosława G., Magdalena Bentkowska-Kiczor, tuż po orzeczeniu stwierdziła, że wyznaczenie kaucji osłabia zarzut zabójstwa. To samo potwierdził potem sędzia Wojciech Małek. Gdyby sąd miał choć cień przypuszczenia, że lekarz zabił, nie pozwoliłby mu wyjść na wolność.
Kardiochirurg został zatrzymany przez CBA. Na liście ciążących na nim prokuratorskich zarzutów jest branie łapówek za przyśpieszanie terminu zabiegów, molestowanie w zamian za lepszą opiekę nad chorymi, a także morderstwo i narażenie życia. Miał też znęcać się nad młodszymi lekarzami.
Teraz Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował, że były ordynator może wyjść na wolność. Musi spełnić jednak jeden warunek - do 31 maja wpłacić na konto sądu 350 tysięcy złotych. Sąd nie przedłużył aresztu wobec lekarza, choć wcześniej prokuratura postawiła mu kolejnych dziesięć zarzutów. W sumie jest ich już 50.
Adwokat lekarza zapewnia, że rodzina, bliscy i przyjaciele aresztowanego zrobią wszystko, by zebrać pieniądze.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!