Sąd wezwał pułkownika Ryszarda Bieszyńskiego, który do 2005 roku prowadził śledztwo w sprawie morderstwa Papały, a także kierowcę Mazura w Polsce oraz syna biznesmena - Michaela Mazura. Przesłuchania ich domagali się obrońcy Edwarda Mazura, którzy twierdzą, że ich klient jest niewinny, a cała sprawa jest rozdmuchana wprzez polityków.

"Polski rząd usiłuje wrobić pana Mazura w to zabójstwo" - uważa adwokat Chris Gair.

Pułkownik Bieszyński jest zdania, że biznesmen nie ma nic wspólnego ze zleceniem w 1998 roku zabójstwa generała Papały, byłego szefa policji. Powołuje się przy tym na swoich ludzi w mafii, dzięki którym prowadził to śledztwo. "Osobista opinia pułkownika to za mało. Potrzebne są dowody" - ripostuje amerykański prokurator. Sąd będzie miał więc twardy orzech do zgryzienia.

Edward Mazur przysłuchiwał się dzisiejszej rozprawie. Siedział na ławie oskarżonych, w pomarańczowym więziennym stroju. Na sali była też jego żona.

Do środy - jak twierdzi sędzia - powinny zakończyć się przesłuchania świadków. Sąd będzie mógł już wtedy wydać wyrok.